04.01 Będę walczyć!

Z jednej strony to zajebiście, a z drugiej trochę mnie to wkurza. Od końca ferii prawie pół mojej klasy jest na diecie. Ale wszyscy na diecie fit (tzn siłownia i wpierdalanie im więcej tym lepiej). Nawet dziewczyny chodzą na siłownię, ale wpierdalają tylko zdrowe rzeczy, jednak bez żadnych ograniczeń. Powinno mnie to cieszyć, bo gdy sama jestem na diecie i w zasadzie zdarza mi się z nimi na przerwach rozmawiać (jak nie gadam z nimi to siedzę zwykle sama), bo w razie czego mogę liczyć na wsparcie i dzięki nim mogę dosłuchać się wielu na prawdę fajnych (jednak nie niskokalorycznych) przepisów. A z drugiej strony to oni są wszyscy chudzi i chcą bardziej dbać o mięśnie, a nie o brak tłuszczu jak w moim przypadku. I do tego ich dieta przekształca się na mięśnie na siłowni, a ja wolę je palić i nie chcę mieć kaloryfera, tylko mały ładny płaski brzuszek. I nie czułabym się z nimi dobrze ćwicząc razem na siłowni. 

Zdecydowałam się przyznać rodzinie do diety. Mam nadzieję, że nie będą mi robić na złość i pomogą mi. Póki co jest dobrze, bo umówiłam się już z mamą, żeby nie było żadnych fast foodów na obiad, a przynajmniej nie dla mnie. :) I dokończyłam moje wczorajsze zakupy uzupełniając zapasy dietowe w herbatkę owocową malinową (właśnie ją popijam i jest pyyszna, a kiedyś nie mogłam jej przełknąć bez cukru) i w wszystkie znalezione kasze, kaszki, płatki zbożowe. I szczerze, to myślałam, że drożej mi to wyjdzie. Póki co kupując po 1 paczce to wydałam niecałe 20 zł, a zapasów mam na jakiś miesiąc. 
I pokochałam owsianki na śniadanie <3

Walczę o własne szczęście. Dość chowania się przed ludźmi, by ukryć choroby psychiczne i za razem co raz bardziej się w nie zagłębiać. Uczę się od nowa czystości, szczęścia i wielu innych rzeczy. Nie jest łatwo, ale nikt nie mówił, że tak kiedykolwiek będzie. To jest moja ostatnia szansa.

WTOREK
+ 389 kcal - owsianka na mleku z bananami <3
+ 154 kcal - pół małej bagietki z masłem
+ 40 kcal - 2 kawy z mlekiem
+ 34 kcal - szklanka soku pomidorowego
+ 386 kcal - ziemniaki z sosem i kurczakiem z rożna
+ 150 kcal - jogurt naturalny z cynamonem
Razem = 1153 kcal

Dla niektórych z was taki bilans nie byłby zadowalający. Ja też jeszcze w połowie stycznia panikowałam, że zawaliłam, gdy miałam bilans 1300 kcal. A teraz? Jestem zadowolona. Nie chcę już wracać do głodówek na zmianę z napadami. Przeszłam przez to rok temu. Teraz chcę schudnąć na stałe. I zdrowo. Ciężko będzie z ćwiczeniami, ale się przyłożę. I do tego mój organizm jest już dość wyniszczony i nie chcę już go więcej katować. Mam nadzieję, że mimo takiej zmiany (wg mnie na dobre) w moim myśleniu, będziecie mnie dalej wspierać, bo nawet nie wiecie ile Wam zawdzięczam :*
Dziękuję! :*
I przepraszam, że wczoraj Was nie odwiedziłam, ale nie miałam siły, ani czasu. Już lecę to nadrobić.

Trzymajcie się kochane! :*


14 komentarzy:

  1. Bilans bardzo łady ;) też uważam, że głodówki, tylko mogą pogorszyć sprawę.
    Dieta twoich koleżanke przypomina mi moją z tamtego roku ;D
    Jadłam zdrowe rzeczy, tylko że za dużo hahaha no i ćwiczenia.
    Trzymam kciuki żeby rodzina cię wspierała, byłoby ci trochę łatwiej ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zdrowo !!!! Pieknie kocham takie jedzenie zdrowe pachnace i kolorowe ;) ciesze sie z takich zmian bardzo Ci kibicuje i wierze w Ciebie :* TYM RAZEM SIE UDA. TO JEST TEN CZAS! Ostateczna dieta i juz nigdy wiecej. Caluje i jestem usmiechnieta widzac ze mialas taki piekny dzien :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaaaa! Jaki piękny bilans! <3333
    Jejku, tak się cieszę, że się nie głodzisz! Nie masz pojęcia jak bardzo!
    Trzymaj się! Mam nadzieję, że nie będziesz schodzić poniżej 1000 ;*******

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic mnie tak nie śmieszy, jak to, gdy ktoś myśli, że od zdrowego jedzenia nie da się przytyć. Równie urocze jest sezonowe (tzn ok tygodniowe) healthy dietki, gdzie zbyt gwałtownie wyrzeka się dawnych produktów. A potem płacz, że zawaliły :P
    Tydzień śliczny <3
    Trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny masz bilans i super podejście.Ja też umawiam się z mamą że nie jemy żadnych sztuczności a później przeważnie kończy się kebabem, fuck. Śmieszne jest to - co z tego że twoi znajomi jedzą same dietowe rzeczy i ćwiczą skoro jedzą za dużo. Zjesz więcej kcal iż spalisz=tyjesz.Nie ważne czy to była czeko czy sałata, no błagam.
    Padam na twarz ze śmiechu.
    Trzymaj się :))

    OdpowiedzUsuń
  6. ale pomysl sobie ze jak sie chodzi na silownie nie powinno sie jesc mniej niz 1800 kcal... Ty masz tez inne postrzeganie świata ;) poza tym jak nigdy w zyciu sie nie odchudzala a teraz troche pocwiczy i zrezygnuje z cukru to schudnie samo wolnie bez glodowania, poza tym nie trzeba glodowac zeby chudnac :P trzeba tylko jesc wartosciowe posilki, od kiedy sprawdzam ile co ma białka i węglowodanow zaczelam inaczej postrzegac jedzenie ;p wiem ze moge sobie pozwolic czasem na czekolade do kawki choc to puste kalorie to jednak moge, bo dzienny bilans byl zdrowe, i nigdy nikomu nie zaszkodzilo troche grzeszkow :D poza tym czy cyfry i waga moga rzadzic naszym zyciem, moga, ale nie powinny,... nie powinno tak byc.. ja juz zachaczylam w zyciu o anoreksje potem o bulimie ja wiem co mowie.. i bardzo sie ciesze ze teraz mam ksiazke i swoja zdrowa metode, jem jakies 1500 kcal i jestem najszczesliwsza na swiecie ... a i chudnę :D
    ja tam zawsze mowilam mamie ze jestem na diecie, a jako kobieta z otyloscia tzn ja.. bo matka zawsze chuda :P to mnie wspierala, i wiedzac ze jestem na diecie to moge jesc zdrowsze obiadki :D i w ogole jak tak teraz spojrze w przeszlosc to strasznie ochudzilo sie mamy gotowanie, i nawet same imprezy juz nie mam rotrow na kremach z margaryny, jest ciasto marchewkowe bez kremu ;) czyli takie wyznania rodzinie moze pojsc na dobre :) i tak samo jak jestem u babci i powiem "jestem na diecie" to ona nie namawia :D nie musze jesc :P babcia ma taka sama bufowe ciala jak ja i chyba mnie rozumie i dlatego mnie wspiera :D ale sie rozpisalam:P ciekawe czy w ogole na temat, jest 00:25 czuje ze bede chora, eh.. tzn przeziebienie, ide spac.. przestaje pisac glupoty ;p milej srody kochana :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem tego samego zdania co ty! ;) Fajnie, że rodzina wie i trzymam kciuki żeby wzięli pod uwagę twoją dietę i nie wciskali ci niezdrowych rzeczy :) Dodasz ćwiczenia a sukces murowany !! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Bilans bardzo zdrowy kochana, oby tak dalej :) trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobry bilans, też chcę taki! ;) Mam nadzieję, że rodzina Ci pomoże; u mnie wszyscy wiedzą, a i tak namawiają do żarcia, bo "przecież to tylko kawałek, nic ci się nie stanie". Tja, jasne.
    Wytrwałości!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo podoba mi się Twoje podejście do odchudzania i wgl. :)
    Swoją drogą fajnie, że mama Ci e tak wspiera i przynajmniej nikt Ci nie będzie kazał jeść jakichś tłustych rzeczy ;]
    Bilanse naprawdę świetne. Ja jestem dopiero na etapie, kiedy próbuję sobie samej powiedzieć, że to dobra liczba. W końcu są nawet diety 1500 kcal i ludzie chudną ;] ale jestem na dobrej drodze i mam nadzieję, że wkrótce ana całkowicie wyjdzie mi z głowy i będzie jak z Tobą :)
    powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie skasowałam się :D Musiałam dać sobie ultimatum żeby coś zrobić ze sobą. Dzięki za zmotywowanie mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bilans ładny :) im więcej ludzi dba o siebie tym bardziej to motywuje :) powodzenia życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Rzeczywiście trudno jest jak wszyscy naokoło się odchudzają i to tylko dlatego żeby ładnie wyrzeźbić sobie ciało ;P A my tu musimy starać się najpierw zrzucić te zbędne kg :/ Ale nie ma co patrzeć na innych tylko dążyć do swoich celów :) Fajnie, że się tak dogadałaś z mamą, taki układ na pewno jest bardzo pomocny :) Powodzenia ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Fantastycznie, że się nie głodzisz. To jest niebezpieczne. Głodówki podczas tracimy tylko wodę, zamiast tłuszczu. To nie ma sensu. Jesteś mądrą dziewczyną :* Brawo:)

    OdpowiedzUsuń