Ogarnęłam w końcu menu bloga. Teraz nie wywinę się od ćwiczeń. Na ten weekend plany nie brzmią może jakoś poważnie, ale ja je tak traktuję. Chcę się przygotować. Od poniedziałku muszę się w końcu wziąć za siebie. Przez ten tydzień sobie bimbałam. Jadłam kiedy chciałam i w zasadzie tylko śniadań bardzo pilnowałam. Reszta nie zawsze była zdrowa, a bilanse liczyłam "na oko". Ale od nowego tygodnia musi być dobrze. Nie chcę stać w miejscu wygodnie, tylko chcę robić jakieś kroki w dobrą stronę. Dopiero ogarnęłam bloga, a chciałam jeszcze poczytać kilka artykułów, poszukać fajnych i prostych przepisów, które chcę przepisać do mojego nowozakładanego przepiśnika, gdzie wszystko podzielę na 3 części: śniadania, obiady i przekąski. I do tego chcę zebrać moje wszystkie znalezione obrazki z opisanymi ćwiczeniami i filmikami do jednego folderu :) Normalnie bym to walnęła, bo jakoś sobie radzę, ale ostatnio ważenie nie miało super wyniku i chciałam się poprawić, żebym teraz mogła widzieć coś bardziej pozytywnego, niż utrzymanie wagi.
Mam ostatnio wahania nastrojów. Tak dziwnie już dawno się nie czułam. Z godziny na godzinę zmienia mi się humor. Rano obudziłam się z pozytywnym nastawieniem, ale potem wkurzałam się na wszystkich bez sensu, po chwili znowu byłam wesoła, a teraz sama nie wiem. Teraz jestem jakby pogubiona, bo chciałam tyle rzeczy sprawdzić, zrobić, że się gubię. Na szczęście przychodzą mi z pomocą listy zadań, które za chwilę zrobię, ale najgorsze jest to, że właśnie na robieniu tych list spędzam większość mojego czasu. A powinno być na odwrót. Nie ogarniam. Może to przez powrót do leków. Biorę tabletki na trądzik, z którym walczyłam przez kilka lat, aż wreszcie jeden z dermatologów dał mi receptę na silniejszy lek. Biorę go już kilka miesięcy, ale przez koniec stycznia i początek lutego to odłożyłam, bo po nich bolą mnie plecy i mam problemy z koncentracją. Ale muszę wykończyć to co mam, bo po zjedzeniu pozostałych mi 5 blaszek tabletek skończy mi się kuracja, więc im szybciej się ich pozbędę tym lepiej. Jeszcze tylko miesiąc. Przynajmniej z trądzikiem mam już święty spokój.
SOBOTA
+ 262 kcal - jajecznica z pomidorami, szynką i szczypiorkiem
+ 20 kcal - kawa z mlekiem
+ 426 kcal - frytki z piekarnika
+ 298 kcal - pierś z kurczaka w marynacie miodowej
+ 2 kcal - 2 herbaty owocowe malinowe
+ ok. 100 kcal - surówka z selera naciowego (tylko sos był bardziej kaloryczny)
+ 84 kcal - 2 kiwi
Razem = 1192 kcal
Trzymajcie się kochane! :*


jak zdrowo ! ślicznie
OdpowiedzUsuńprzeczytałam całą listę before I die i zastanawia mnie te '10 spędzone na ćwiczeniach przez cały dzień' w sensie że jak, od rana do nocy ćwicząc ? po co ?
da się tak ? :O
jako maniaczka seriali oglądam prawie wszystkie (bo o wiele więcej ich jest) z Twojej listy.
Oglądałam Plotkarę na wakacjach rok temu. byłam tak uzależniona że potrafiłam oglądać bez przerwy przez cały dzień i całą noc. wyobrażałam sobie że jestem piękną Blair i że mam takie zycie. w pewnym momecie żyłam ich życiem
serial tak extremalnie odmóżdżający i uzależniający że aż przerażający,
Pamietników wampirów już nie oglądam
pretty little liars lubię
polecam Supernatural, i jeśli nie oglądałaś dr,House...ojej strasznie tego dużo (no life pozdrawia ;))
całuję mocno kochanie :*
Tych seriali też znam wiele więcej, ale te wymienione chciałabym obejrzeć na początek ;p A co to 10 dni ćwiczeń to chodzi o takie dni, że od rana do nocy ćwiczę, ale wiadomo z przerwami na jedzenie, odpoczynek, ale bez np. siedzenia 8h w szkole itd. I te dni nie muszą być pod rząd ;p Takie tam chciałabym spróbować swoich sił przy takim "wyzwaniu" ;p
UsuńPiękny bilans, też chcę taki! Tak samo jak Ty mam wahania nastroju. To takie męczące... Trzymaj się! Dziękuję za miłe słowa.
OdpowiedzUsuń:)
Wahania nastroju... Skąd ja to znam ;) Trzymaj się i nie poddawaj, to też wina hormonów, diety, lekarstw, tak jak piszesz. Robienie list jest bardzo przydatne, ja sama jestem tak potwornie niezorganizowana, że zazwyczaj kończy się tym, ze robię wszystko i nic... U Ciebie jest zawsze taki porządek, czy to w notkach, czy ogólnie na blogu ;) Ten pasek boczny także super poukładany, teraz masz stały podgląd na to, jak było, a jak jest (i jak, miejmy nadzieję, będzie :P). Aż się chce ćwiczyć, jak się ma taki piękny plan :) Trzymaj się!!!
OdpowiedzUsuńJaaaaaki śliczny bilans! Niesamowicie się cieszę, że jesz tak racjonalnie! Masz takie ładne posiłki <333 Oby tak dalej kochana! ;***
OdpowiedzUsuńNa pewno tabletki takie wahania powodują, też brałam jakieś silne. Ale tylko na początku byłam kapryśna ;) Ten przepiśnik to może być dobry pomysł :) Pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńJa też mam takie wahania nastrojów ostatnio ;p nie wiem czemu może organizm sie przyzwyczaja do innego trybu życia? chociaż u ciebie to mogą być te tabletki.
OdpowiedzUsuńBilans super, trzymaj się <3
no to co ? powodzenia z ćwiczeniami!! :D działaj i chudnij jeszcze ładniej ;)
OdpowiedzUsuńa z tym nastrojem? moze po prostu chcesz już wiosny ? :D i musisz przeczekać jakoś