Dzisiaj zgrzeszyłam przeciw diecie. Podjadałam wszystkiego po trochu. Nie wiem nawet ile czego. Jakbym chociaż po wczoraj była mega głodna czy coś, ale nie, bo słabo mi idzie trzeci dzień. Z siedmiu. Dość tego dobrego. Muszę wziąć się w garść. Budzik ustawiony na jutro pół godziny wcześniej, żebym mogła przed zaczęciem wpieprzania powstrzymać się. Jak rano naoglądam się thinspo i kilka przykładów przed i po, mam nadzieję, że mi odejdzie ta ochota na spieprzenie. Nie teraz, kiedy wreszcie nie ma wymówek. Nie może być. Pytanie na jutro i następne dni:
CZY TA WYMÓWKA JEST WAŻNIEJSZA NIŻ MOJE MARZENIE?
Oczywiście odpowiedź to NIE!
W szkole jest ok. Nie przemęczam się. I tak mi to nic nie da. Na to półrocze średnie z przedmiotów mam takie w okolicach 3,75. W normalnej szkole byłoby to 4, ale u mnie nie, bo nie mam tego cholernego 4,0 minimum. Starałam się całe półrocze, a wyszło tak jak gdybym się nie starała. Całościowa średnia taka sama mi wychodziła rok temu, gdy naukę miałam w dupie. I nie mam czego poprawić, bo same 3 i 4, ale średnia 3,75... Yhh szkoda nerwów. Jeszcze tylko 4 miesiące do półwakacji (mam praktyki zawodowe, bo jestem w 3 klasie technikum) i potem 2 tyg szkoły i wakacje. Dam radę! Tylko potem 4 klasa... Maturalna. I studniówka.
Właśnie studniówka. Mój główny cel. Być chuda na studniówkę. Mam czasu dość, ale nie mogę się opieprzać. A jak się uda wyrwę najlepszego chłopaka w szkole choćbym mu miała zapłacić, kupię sobie booską sukienkę i będę się świetnie bawić. Tak będzie. I nie będę się już wstydzić mojego tłuszczu.
Trzymajcie za mnie kciuki!
PS: Jutro kupuję książkę Chodakowskiej. Wkurza mnie ta baba, ale podobno książka zajebista i motywuje i wgl :)
PS: Jutro kupuję książkę Chodakowskiej. Wkurza mnie ta baba, ale podobno książka zajebista i motywuje i wgl :)
WTOREK
Kawa z mlekiem = 20 kcal
Ciastka "stworzone na śniadanie" -.- = ok. 200 kcal
Szklanka mleka 2% = 117 kcal
2 zrazy z wczoraj = 270 kcal
Ziemniaki z sosem = ok. 200 kcal
Jabłko = 80 kcal
Podjadanie = ok. 200 kcal
Razem = 1 087 kcal ;(
Ja na studniówkę nie poszłam, głównie przez to ,że miałam głupią klasę i moja figura nie nadawała się do sukienki ;) tak więc mnie problem ten ominął ;) Wymówka nie jest ważniejsza niż Twoje marzenie. Musisz spiąć tyłek i udowodnić sobie ,że dasz radę :)
OdpowiedzUsuńWalcz !! :)
OdpowiedzUsuńStyczeń głównie kojarzy mi się z poprawianiem ocen i zagrożeniami ;p Było minęło a maturę i tak zdałam bardzo dobrze :) Studniówka zajefajna sprawa..... Życzę ci abyś osiągnęła swój cel i świnie się nie niej bawiła :* :)
Szarlot :*
Do studniówki dużo czasu na pewno będziesz już chuda jak patyk ;)
OdpowiedzUsuńA szkoła..
Powiem tak. Nie ma co się zamartwiać, wszystko jest do odrobienia w drugim semestrze.
Trzymaj się Słońce *.*