Chciałam odchudzać się na pełnych obrotach. W piątek wszystko robiłam na siłę. Nie chciało mi się trzymać diety, to zamknęłam się w pokoju bez jedzenia. Nie chciało mi się ćwiczyć, to włączyłam sobie filmiki z fitnessem i głupio było na to tylko patrzeć, więc co drugie ćwiczenie zrobiłam. Nawet wyzwania robione były aby to tylko odbębnić..
Wczoraj dałam radę. Ale nie wiem jak będzie z tym weekendem. Ręce mi drżą. Kilka minut temu moja mama dzwoniła do mojej cioci, żeby z całą rodziną przyjechali do nas w gościnę. Normalnie bym się cieszyła, ale cholera jasna w głowie mi łupie, bo to też oznacza zmianę planów. Nie chodzi tu o pizzę, którą na pewno zamówią wieczorem. Z tym dałabym sobie radę. Jeśli przyjdzie moja ciocia i wujek, to razem z dziećmi. W tym moja 8-letnia kuzynka, która zrobi wszystko, aby tylko się dostać do mojego pokoju i zajrzeć wszędzie gdzie się da. I do tego 12-letni kuzyn, który uwielbia robić mi na złość poprzez również szperanie wszędzie gdzie się da. A na dokładkę kilkumiesięczny śliniący się kuzyn, którego przy ostatniej wizycie nie położyli nigdzie indziej jak w moim łóżku, żeby zasnął. To oznacza tylko jedno. Brud w pokoju i chaos w mojej głowie. Nie mam przy sobie wystarczającej ilości chusteczek czyszczących.. Będę je jakoś musiała przemycić dzisiaj ze sklepu. Boję się. A te wszystkie atrakcje zapewnił mi mój kochany pojebany ojciec ;( Macie pomysły czym mogę zająć moją głowę tego wieczoru, aby nie oszaleć?
Kilka dni temu myślałam, że ocd łagodnieje. Akceptowałam to, że moje ramię przez przypadek dotknęło ledwo jakiegoś przedmiotu. Nie panikowałam. :) Cieszyłam się, ale również bałam się powrotu. Zawsze jak robiło się lepiej, po mniej więcej tygodniu wszystko wracało z podwójną siłą. Skoro już jest źle, to co dopiero będzie później. Więc starałam się jak mogę nie złościć tego potwora w mojej głowie. Ale teraz już wiem, że nie zasnę tej nocy dopóki nie posprzątam wszystkiego, że jak tylko wyjadą i wszyscy w domu pójdą spać (żeby mnie nie nakryli), zacznę płakać. I już żałuję, że jednak nie kupiłam sobie żadnych tabletek na uspokojenie. Zrobiłabym to teraz, ale sklepy mam za daleko, żeby do nich pójść. Na razie czuję strach, panikę i niepewność. Trzymajcie kciuki za mnie, żebym nie wybuchła.
Kilka dni temu myślałam, że ocd łagodnieje. Akceptowałam to, że moje ramię przez przypadek dotknęło ledwo jakiegoś przedmiotu. Nie panikowałam. :) Cieszyłam się, ale również bałam się powrotu. Zawsze jak robiło się lepiej, po mniej więcej tygodniu wszystko wracało z podwójną siłą. Skoro już jest źle, to co dopiero będzie później. Więc starałam się jak mogę nie złościć tego potwora w mojej głowie. Ale teraz już wiem, że nie zasnę tej nocy dopóki nie posprzątam wszystkiego, że jak tylko wyjadą i wszyscy w domu pójdą spać (żeby mnie nie nakryli), zacznę płakać. I już żałuję, że jednak nie kupiłam sobie żadnych tabletek na uspokojenie. Zrobiłabym to teraz, ale sklepy mam za daleko, żeby do nich pójść. Na razie czuję strach, panikę i niepewność. Trzymajcie kciuki za mnie, żebym nie wybuchła.
PIĄTEK
+ 293 kcal - kanapka z bułki pełnoziarnistej z pomidorem, ogórkiem i odrobiną masła
+ 29 kcal - sok z 1 cytryny wciśnięty do 1,5l wody
+ 485 kcal - ziemniaki krojone w plasterki i smażone a'la chipsy (do tego była bomba kaloryczna - cały krążek sera cammembert smażony na oleju w panierce, ale na szczęście cudem odmówiłam :))
Razem = 807 kcal
- wyzwania + 20 min kickboksingu + 1h spacer szybki z psem na mrozie..
SOBOTA
+ 300 kcal - owsianka z bananem i jabłkiem na wodzie
+ 469 kcal - 2 placki ziemniaczane po więgiersku z gulaszem
+ 250 kcal - malutki kawałek pizzy
+ 469 kcal - 2 placki ziemniaczane po więgiersku z gulaszem
+ 250 kcal - malutki kawałek pizzy
Razem = 1019 kcal ;/
- ok. 2h prac domowych typu sprzątanie, gotowanie itp.
* OCD - obsessive-compulsive disorder - zaburzenie obsesyjno-kompulsywne
Oby u was było lepiej! :*

Fajne bilanse :) przynajmniej ten pierwszy :P ja też stawiam sobie jeszcze dziś znak zapytania :)
OdpowiedzUsuńŚwietnie sobie radzisz z dietą.
OdpowiedzUsuńA takich panoszących się bachorów po pokoju szczerze nie znoszę..Na twoim miejscu zamiast siedzieć z tą familią poszłabym na mega długi spacer.
Trzymaj się kochana *.*
Cudnie Ci idzie :* Może spróbuj jasno powiedzieć, że nie życzysz sobie dzieci u siebie w pokoju, u mnie by podziałało, może u Ciebie też albo zamknij pokój na klucz.
OdpowiedzUsuńTrzymaj się <3
Piątki są najgorsze! zawsze wtedy mam nagle spadek motywacji. Najtrudniejsze już za tobą, trzymaj się ;*
OdpowiedzUsuńKalorycznie świetnie. :) Właśnie zobaczyłam, że zaczynałaś z wagą niemal taką samą jak ja i jesteś o centymetr niższa. Ale zbieg okoliczności! Tym bardziej Ci kibicuję i trzymam kciuki za powodzenie Twoich planów.
OdpowiedzUsuń:*
jeśli obawiasz się odwiedzin rodzinki zawsze możesz gdzieś wyjść powiedzieć że musisz zrobić projekt do szkoły i koleżanka ci pomaga... nie musisz siedzieć z nimi razem i się denerwować...
OdpowiedzUsuńHm... Drugi bilans w sumie poniosła ci w znacznej mierze owsnianka, a zdrowymi rzeczami raczej nie trzeba się przejmować. Z tymi plackami trochę gorzej.
OdpowiedzUsuńWiesz, nie mam OCD, ale przez problemy innego typu wiem, jak trudna i bezsensowna może być walka z własnym umysłem. Jak nie pozabijasz (nie pozabijałaś?) tych wszystkich dzieciaków, to będzie ok. ;)
Pozdrawiam.