22.01, 23.01 Kurwa.

ZJEBAŁAM. Nie tak miało być. Układ był inny. Miało być dzisiaj mało. A wyszło inaczej. Myślałam, że już tyle wytrzymałam i nie będę chciała tego co zrobiłam od początku tego roku zniszczyć. Ale to zrobiłam. Niektóre może powiedzą, że nie jest źle, bo napady to ponad 2000 kcal mogą mieć i zawierać same niezdrowe cholerstwa, ale mnie boli to, że wiedziałam, że robię źle, ale nie mogłam się powstrzymać. I nienawidzę się za ten cholerny uśmieszek podczas jedzenia. Zaczęło się od obiadu, "bo byłam tak bardzo głodna" i skończyło się na owocach na wieczór o 22. Wiem. Niezbyt zdrowe podejście. A dieta miała być zdrowa. Ale w tym domu tak się nie da. Jak będę chuda, będę walczyć o zdrowe jedzenie. Teraz chcę po prostu schudnąć.
2 piękne bilanse. Tylko tyle mi brakuje do końca tygodnia. I ten jeden, który z góry nazywam zjebanym, bo idę na "imprezę" - urodziny babci i wiem, że nie uda mi się tam zjeść mniej niż 1000 kcal, ale zrobię wszystko co tylko mogę, żeby nie przekroczyć 1500 kcal. Tylko co zrobić, żeby zachciało mi się w końcu ćwiczyć?

Dzisiaj -13 na dworze. Niby fajnie, bo śnieg spadł akurat w pierwszy dzień ferii u mnie, ale jak wrócę do szkoły to ma być -30 stopni. A jeszcze prawdopodobnie kolejny raz w tym roku szkolnym ciepłownia nawali. Zaczynam się przygotowywać psychicznie do zabierania kołdry i kocy ze sobą do szkoły. Ale póki co ferie muszą się udać. Jestem na dobrej drodze. Połowę listy "do zrobienia" mam odhaczoną. Trzymajcie kciuki, by szło mi tak dalej :)

Na fb nawał ogłoszeń "wynajmę pokój". niektóre na prawdę fajne i w fajnych miejscach. Tylko czemu teraz, a za półtora roku nic nie będzie idealnego dla mnie..

ŚRODA
+ 646 kcal - ryż w sosie słodko-kwaśnym z kurczakiem
Razem = 646 kcal

CZWARTEK
+ 220 kcal - koktajl bananowy
+ 871 kcal - kurczak z rożna - 2 skrzydełka, udko i pierś
+ 20 kcal - herbata z łyżeczką cukru
+ 139 kcal - puszka coca-coli
+ 15 kcal - plaster mango
+ 65 kcal - ćwierć melona
Razem = 1330 kcal ;(
- 1h spaceru na mrozie



Oby u Was było lepiej :*

7 komentarzy:

  1. Na pewno znajdziesz pokój za pól roku. Nie nastawiaj się od razu negatywnie, bo nawet nie wiemy co może się jutro wydarzyć.
    A bilansem się nie martw kochana... przecież to nie jest, aż taka wielka masakra. Niektóre osoby podczas napadu jedzą ponad 5 tys kalorii.
    Powodzenia z "imprezką" u babci. Ciężko będzie, bo babcie są jakie są... Ale wierzę, że dasz radę ! <3

    Powodzenia ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dasz radę, jeden dzień to naprawdę nic strasznego, ważne że po nim wracasz do diety :*
    Powodzenia <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Co się będziesz przejmować chwilą słabości. Każdemu się zdarza. Nie jadłaś słodyczy, fast foodów, właściwie głównie nieszkodliwe rzeczy, tylko w zbyt dużej ilości ;) szybko to nadrobisz.
    Powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przynajmiej nie wymiotujesz. A ja owszem :( poza tym kurczak i owoce to zdrowe białko i witaminy wiec nie ma tragedii !!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Owoce to samo zdrowie :) Jesz naprawdę mało, więc nie ma sensu robić wyrzutów. 1300 kcal to naprawdę prawie nic. Nie starczy nawet na pokrycie podstawowych czynności życiowych, o kaloriach spalonych na spacerze nawet nie wspominając.

    Zapraszam do mnie! http://aalienana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie martw się, owoce to ujemne kcal ... Nie myśl o tym, poza tym najważniejsze to nie poddawać się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja miewałam napady do 5000kcal więc nie ma tak źle :) przez to wpadłam w bulimie, ale chyba nie ma się co dziwic ..
    to co zjadłaś dodatkowo spaliłaś na spacerze i ruszając się przez cały dzień :)
    pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń