ZJEBAŁAM. Nie tak miało być. Układ był inny. Miało być dzisiaj mało. A wyszło inaczej. Myślałam, że już tyle wytrzymałam i nie będę chciała tego co zrobiłam od początku tego roku zniszczyć. Ale to zrobiłam. Niektóre może powiedzą, że nie jest źle, bo napady to ponad 2000 kcal mogą mieć i zawierać same niezdrowe cholerstwa, ale mnie boli to, że wiedziałam, że robię źle, ale nie mogłam się powstrzymać. I nienawidzę się za ten cholerny uśmieszek podczas jedzenia. Zaczęło się od obiadu, "bo byłam tak bardzo głodna" i skończyło się na owocach na wieczór o 22. Wiem. Niezbyt zdrowe podejście. A dieta miała być zdrowa. Ale w tym domu tak się nie da. Jak będę chuda, będę walczyć o zdrowe jedzenie. Teraz chcę po prostu schudnąć.
2 piękne bilanse. Tylko tyle mi brakuje do końca tygodnia. I ten jeden, który z góry nazywam zjebanym, bo idę na "imprezę" - urodziny babci i wiem, że nie uda mi się tam zjeść mniej niż 1000 kcal, ale zrobię wszystko co tylko mogę, żeby nie przekroczyć 1500 kcal. Tylko co zrobić, żeby zachciało mi się w końcu ćwiczyć?
Dzisiaj -13 na dworze. Niby fajnie, bo śnieg spadł akurat w pierwszy dzień ferii u mnie, ale jak wrócę do szkoły to ma być -30 stopni. A jeszcze prawdopodobnie kolejny raz w tym roku szkolnym ciepłownia nawali. Zaczynam się przygotowywać psychicznie do zabierania kołdry i kocy ze sobą do szkoły. Ale póki co ferie muszą się udać. Jestem na dobrej drodze. Połowę listy "do zrobienia" mam odhaczoną. Trzymajcie kciuki, by szło mi tak dalej :)
Na fb nawał ogłoszeń "wynajmę pokój". niektóre na prawdę fajne i w fajnych miejscach. Tylko czemu teraz, a za półtora roku nic nie będzie idealnego dla mnie..
ŚRODA
+ 646 kcal - ryż w sosie słodko-kwaśnym z kurczakiem
Razem = 646 kcal
CZWARTEK
+ 220 kcal - koktajl bananowy
+ 871 kcal - kurczak z rożna - 2 skrzydełka, udko i pierś
+ 20 kcal - herbata z łyżeczką cukru
+ 139 kcal - puszka coca-coli
+ 15 kcal - plaster mango
+ 65 kcal - ćwierć melona
Razem = 1330 kcal ;(
- 1h spaceru na mrozie
Oby u Was było lepiej :*

.jpg)
Na pewno znajdziesz pokój za pól roku. Nie nastawiaj się od razu negatywnie, bo nawet nie wiemy co może się jutro wydarzyć.
OdpowiedzUsuńA bilansem się nie martw kochana... przecież to nie jest, aż taka wielka masakra. Niektóre osoby podczas napadu jedzą ponad 5 tys kalorii.
Powodzenia z "imprezką" u babci. Ciężko będzie, bo babcie są jakie są... Ale wierzę, że dasz radę ! <3
Powodzenia ! *.*
Dasz radę, jeden dzień to naprawdę nic strasznego, ważne że po nim wracasz do diety :*
OdpowiedzUsuńPowodzenia <3
Co się będziesz przejmować chwilą słabości. Każdemu się zdarza. Nie jadłaś słodyczy, fast foodów, właściwie głównie nieszkodliwe rzeczy, tylko w zbyt dużej ilości ;) szybko to nadrobisz.
OdpowiedzUsuńPowodzenia:)
Przynajmiej nie wymiotujesz. A ja owszem :( poza tym kurczak i owoce to zdrowe białko i witaminy wiec nie ma tragedii !!
OdpowiedzUsuń:*
Owoce to samo zdrowie :) Jesz naprawdę mało, więc nie ma sensu robić wyrzutów. 1300 kcal to naprawdę prawie nic. Nie starczy nawet na pokrycie podstawowych czynności życiowych, o kaloriach spalonych na spacerze nawet nie wspominając.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie! http://aalienana.blogspot.com/
Nie martw się, owoce to ujemne kcal ... Nie myśl o tym, poza tym najważniejsze to nie poddawać się :)
OdpowiedzUsuńja miewałam napady do 5000kcal więc nie ma tak źle :) przez to wpadłam w bulimie, ale chyba nie ma się co dziwic ..
OdpowiedzUsuńto co zjadłaś dodatkowo spaliłaś na spacerze i ruszając się przez cały dzień :)
pozdrawiam ;*