02.02

Wczoraj mój humor był nie do przebicia. Tańczyłam z radości, uśmiechałam się cały czas. A dzisiaj? Rano było normalnie. Cały dzień oglądam filmy, by odsunąć myśli o kończących się feriach i zbliżającej się nauce. Chociaż nie było źle, bo bilans wyszedł mi dzisiejszy całkiem ok i wylałam słodzoną herbatę, którą zafundowała mi mama i odmówiłam zjedzenia batonów czekoladowych, na które miałam ochotę, ale potem przypomniałam sobie o wyzwaniu. A potem był obiad. Chciałam zjeść u siebie, bo akurat stanęłam na najlepszym momencie Igrzysk Śmierci w pierścieniu ognia, ale ojciec zawrócił mnie i nakrzyczał, że mam zjeść z nim przy stole, bo on tak chce. Jakbym ja cokolwiek złego zrobiła. A potem burczał przez cały czas, że ja chyba w depresję wpadłam, bo nie przychodzą do domu żadne moje koleżanki i zamykam się co chwilę w swoim pokoju. Cholera i co z tego? Co chwilę ktoś z rodziny wypomina mi, że zamykanie się w pokoju mi nie pomoże w niczym i tylko zdziczeję. A co jeśli w towarzystwie źle się czuję, nie jestem wystarczająco pewna siebie jeszcze by wyjść do ludzi? A co jeśli zamykanie się w pokoju daje mi poczucie szczęścia i bezpieczeństwa? Chyba lepiej zamknąć się w pokoju niż iść się zabić. Ale niektórzy uważają, że to co oni uważają za najlepsze dla nich, dla innych będzie tak samo dobre. 

Czasami mam ochotę powiedzieć to, co siedzi mi w głowie ten cały czas. Ale to nie jest takie łatwe. Jeszcze nie mogę sprzeciwić się ojcu, bo gdybym wyraziła choćby w najmniejszym stopniu inne zdanie niż on ma, to prawdopodobnie bym dostała najdłuższe w życiu kazanie. A jak bym powiedziała mu o wszystkim co o nim myślę, to bez zastanowienia wywaliłby mnie z domu. A ja jeszcze nie mam gdzie się podziać w razie czego, więc muszę udawać. A to co raz więcej mnie kosztuje.

Przepraszam, że nie było to w temacie diety, ale musiałam to z siebie wyrzucić, bo oszalałabym. 

Ale jutro wracam po feriach do szkoły i będzie lepiej. Mania organizowania czasu wraca do łask w moim życiu i znów będę mogła stosować wymówki, że jestem zbyt zmęczona po szkole i zamykać się w pokoju. Jutro będzie lepiej. Musi być. A przynajmniej ja chciałabym, by tak było.

NIEDZIELA
+ 218 kcal - kanapka z masłem, 2 plastrami szynki z indyka i 3 pomidorkami koktajlowymi
+ 38 kcal - wafel ryżowy
+ 210 kcal - flaki gotowane w rosole
Razem = 466 kcal


10 komentarzy:

  1. Widze że mam ideantycznego ojca.
    Nic mu nie moge powiedzieć bo od razu sie obraża i wścieka.
    Nigdy nic mu nie pasuje zrzędzi marudzi buczy coś pod nosem... Ciężko z nim wytrzymać
    Kocham go ale strasznie nie lubię.
    Denerwuje mnie strasznie

    Tez lubie sie zamykac w pokoju
    Moze jesteśmy aspoleczne
    Who cares? Nasza sprawa

    OdpowiedzUsuń
  2. no widać że tato cię obserwuje i martwi się o ciebie :) więc zamiast się obrazać lepiej się cieszyć, ze ci zwraca uwagę, a nie olewa cię.. jest obok ciebie.. i moze troche ma racji.. skoro odsuwasz się od świata zamykasz sie w pokoju, to nie do konca pozytywne... pomysl co moglabys w tym zrobic ;)
    pamiętaj ze dieta nie jest najwazniejsza, zycie jest wazniejsze!

    poza tym bardzo malo zjadlas... powodzenia w poniedzialek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiem co mogłabym Ci napisać, mój tata to zupełne przeciwieństwo Twojego..
    Bilans śliczny :*
    Kiedyś praktycznie też siedziałam całe dnie w pokoju ale z każdym kilogramem mniej jest coraz lepiej i mam nadzieję że u Ciebie tez tak będzie <3
    Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  4. Jej śliczny bilans <3
    Mój tata lubi jak jemy wszyscy razem, ale chyba jest między nimi różnica, bo bardziej prosi niż krzyczy, więc ci współczuje, trzymaj się ;**

    OdpowiedzUsuń
  5. Igrzyska Śmierci <3
    Ja tam mam luz, bo mogę jeść gdzie chcę. Tyle że u mnie mama pyta się co jadłam i nawet jak skłamię to i tak będzie widziała że to robię.
    Fakt, czasami lepiej nie wychodzić z pokoju.
    Piękny bilans, trzymaj się.

    OdpowiedzUsuń
  6. Rodzicom nigdy się nie dogodzi. Wychodzi się z domu, źle, siedzi to jeszcze gorzej. Eh... rozumiem Cię. Też najlepiej czuje się z swoich 4 ścianach.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładny bilans kochana :)oj tak to już jest z rodzicami, martwią się o nas, to jest normalne i zrozumiałe. TRZYMAJ się chudo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Blog po to jest aby się wygadać ;)
    Jak mieszkałam z rodzicami to było to samo, teraz na szczęście mieszkam juz sama ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie bardzo rozumiem Twojego tatę. Bo chyba masz prawo do ciszy we własnym pokoju :) Gdzie nikt nie przeszkadza, w końcu każdy ma swoje sprawy. Chyba niektórzy po prostu mają swoje zasady. Ja np. nie muszę jeść obiadu ze wszystkimi przy stole, mówię że nie jestem głodna i że zjem później :) Chociaż czasem trochę się wkurzają o to ;p A bilans bardzo ładny :) Powodzenia! ;* I głowa do góry ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Moi rodzice nie są tacy, tata też nie choć czasem mają odpały jakich mało i zastanawiam się co im w danym momecie odwala yy;/ Mój teściu jest też taki, robi z siebie wielkiego pana i to on zawsze musi mieć racje a jak nie to hałas w domu i przekleństwa, masakra!!! on jest ogólnie dobrym człowiekiem ale nad nerwami nie panuje masakra.... Tak jak lubiłam ich odwiedzac tak teraz nie mam ochoty tam chodzić.
    Rozumiem Cię w stu procentach bo ja akurat przeszłam przez depresje... Teraz się jakoś trzymam, tobie równiez tego życzę i bądz silna !! ;*

    OdpowiedzUsuń