05.02, 06.02

Mój umysł się ostatnio często zawiesza. Myślę o jednym i próbuję np. odrobić jedno z zadań domowych, a potem mój mózg się wyłącza. Siedzę i patrzę w jedno miejsce i w zasadzie to wygląda jakbym się wyłączała po pewnym czasie, a nie umiem tego powstrzymać. To dlatego dzisiaj już chyba dziesiąty raz próbuję napisać sensowną notkę i nie umiem utrzymać sensu w tym, o czym piszę.
Może to przez zmęczenie. Śpię teraz po 5-6 godzin, co kiedyś było dla mnie normą, ale przez ferie spałam po 9, więc może się odzwyczaiłam. Chciałabym położyć się wcześniej, ale nie mogę. Jutro 4 kartkówki, 2 sprawdziany (niby nie można 2 jednego dnia, ale wg moich nauczycieli to jest sprawdzian, a nie praca klasowa, więc mogą -.- jakby to się chociaż różniło wielkością materiału do nauczenia lub wagą w ocenie). A nawet nie mam siły otworzyć książki. A nie mogę pozwolić sobie na słabe oceny z tych przedmiotów, bo w tym roku te przedmioty się kończą (tzn. idą w 4 klasie na świadectwo maturalne).

Ojciec swoimi monologami przy obiedzie dzisiaj podawał przykłady, czemu nigdy by nie uwierzył, gdyby ktoś powiedział, że nie jestem jego córką. Cholera wie, skąd mu to przyszło do głowy wgl. No i opowiadał o rzeczach, które ja co prawda też mam. Dokładność przy robieniu czegokolwiek, odraza, gdy ktoś np. weźmie gryza jego jabłka, to on woli je oddać, niż dalej jeść, silny odruch wymiotny przy różnych zapachach. Tylko ja to nazywam ocd. Czyli, że mam to po nim, potrzebę sprzątania po mamie i kombinacja idealna - jestem psycholką! Po prostu zmiksowane ich geny dały wielokrotnie silniejsze odruchy w zachowaniu i oto jestem ja. Dziewczyna, która walczy o perfekcję i dokładność tak bardzo, że niszczy sobie tym ciało, ale ma to w dupie, bo woli osiągnąć swój cel, niż żyć w nieidealnym świecie. Ja jebie -.-

Z dietą mam wrażenie, że jem za dużo. Za każdym razem dodaję sobie te wszystkie kalorie i panikuję widząc w myślach tą jedynkę na pierwszym miejscu w czterocyfrowej liczbie. A co jeśli na mnie to nie zadziała? Jeśli przytyję? Ważenie w poniedziałek, ale mi już ręce drżą ze zdenerwowania. Niby nie jem nic niezdrowego. Żadnych tłustych rzeczy, ani słodyczy. Ale strach jest. Szczególnie, gdy ktoś proponuje mi jedzenie (np. dzisiaj czekoladę, którą znajomi dostali po oddawaniu krwi). Niby jej nie jem i odmawiam wzięcia kawałka, ale czuję się jakby on magicznie znalazł się w moim żołądku i jakbym właśnie wszystko zniszczyła. Też tak macie?

I do tego włosy znowu mi strasznie wypadają...

I pod koniec lutego mam zostać sama w domu z bratem na 3 dni. Może jakaś specjalna dieta.. Pomysły?

ŚRODA
+ 514 kcal - kaszka owsiano-przenno-jaglana z bananem i cynamonem
+ 190 kcal - 2 kromki chleba z masłem
+ 293 kcal - kaszanka
+ 30 kcal - 2 duże marchewki
+ 20 kcal - kawa z mlekiem
Razem = 1047 kcal

CZWARTEK
+ 366 kcal - owsianka na mleku z jabłkiem i cynamonem
+ 138 kcal - mała bułka z masłem i plastrem piersi z indyka
+ 459 kcal - schab bez panierki w sosie serowym z ziemniakami
+ 54 kcal - 2 mandarynki
+ 250 kcal - jogurt natualny
Razem = 1167 kcal



5 komentarzy:

  1. Ładny bilans :) a waga poszła w dół :) zobaczysz :) ściskam kochana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ..my same tworzymy własną rzeczywistość, i to ze mamy coś w genach to nie znaczy że tak właśnie ma być, można się zbuntować w sobie i żyć tak jak nam wlasna dusza podpowiada... moze ta beznadziejność Twoja jest przez to że nudzi Ciebie już ta Twoja perfekcja? może trzeba dać sobię trochę na luz? no bo ile tak jeszcze możesz żyć, 5 10 20 lat... a jakie masz inne marzenia? o czym śnisz?
    A te paranoje.. mi mówisz mądre porady, musisz jeść śniadanie, nie możesz głodować, a sama, co w Twojej głowie się rodzi, nic by się nie stało jakbyś zjadła kostkę czekolady, ani od tego nie umrzesz, ani nie przytyjesz... daj na luz?
    włosy wypadają jak jesz za mało wartościowych produktów, wiesz organizm potrzebuje tak samo węglowodanów jak i tłuszczy i biała żeby dobrze funkcjonować.. można też pić herbatkę z pokrzywy dobrze robi na włosy, nie zniszcz się.. ja wiem co mówię, miałam taki etap w życiu że bałam się spać, bo włosy garściami mi wypadały :/ musiałam je obciąć.. nie polecam tego.. specjalna dieta na 3 dni.. mam taką :D zawsze działa... musisz jeść tak jak pisze, nic nie zmieniać nie liczyć kalorii nie zmieniać posiłków

    Oto jadlospis :

    Dzień 1:

    Śniadanie: grejpfrut lub jabłko, jedna grzanka, szklanka czarnej kawy.

    Obiad: dwie łyżki tuńczyka lub innej chudej ryby, jedna grzanka, szklanka czarnej kawy.

    Kolacja: plaster chudego, gotowanego mięsa, filiżanka warzyw gotowanych na parze (buraczki, marchewki, selery).

    Dzień 2:

    Śniadanie: jajko na twardo, jedna grzanka, pół banana, szklanka czarnej kawy.

    Obiad: pół filiżanki chudego twarożku z pięcioma krakersami, szklanka czarnej kawy.

    Kolacja: dwie parówki, dwie marchewki uduszone na parze.

    Dzień 3:

    Śniadanie: cienki plasterek żółtego sera, pięć krakersów, małe jabłko, szklanka czarnej kawy.

    Obiad: jajko na twardo, jedna grzanka, szklanka czarnej kawy.

    Kolacja: dwie łyżki tuńczyka lub innej chudej ryby morskiej, pół
    filiżanki gotowanych na parze buraczków, jedna filiżanka kalafiora.

    to jest jakieś 2 kilo mniej :) a można tą dietę powtarzać co 10 dni, ale potem chudnie się tylko w 3 dni jakoś 1.5kg :)

    i PS powinnas do swojej diety dolozyc orzechy lub nasiona - zdrowe źródło tłuszczy, bo tak to jesz i mięso i warzywa i owoce.. :) czyli okej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też tak mam ostatnio że nie mogę się na niczym skupić, chociaż nie wiem dlaczego :) Mega dużo Wam tego zadali do nauki. Najgorsze jest to że oni w ogóle się nie przejmują że są też inne przedmioty i nikt nie jest w stanie ogarnąć takiej sporej ilości materiału na raz. Jak następnym razem ktoś zaproponuje Ci coś słodkiego to pomyśl sobie jaka jesteś silna, że odmówiłaś, że Cię nie kusiło :) Powodzenia! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, jesz naprawdę malutko ;) Spokojnie, nie stresuj się. Ale to, że unikasz słodyczy - to bardzo dobry efekt tego stresu.
    Napisałaś u mnie, że chciałabyś poznać moją historię - niestety nie jest to nic ciekawego ani szczególnie porywającego, ale mogę opowiedzieć. Jednak nie mam chyba dość odwagi cywilnej, żeby pisać o tym na blogu, ale mogę Ci opowiedzieć hmmm... prywatnie :P Jeśli oczywiście chcesz, to możesz podać kontakt, albo napisać do mnie na gadu ;) 49838645
    A tak jeszcze co do Twoich bilansów; to są naprawdę w sam raz. Nie próbuj lepiej katować się jakimiś głodówkami, jak nie będzie rodziców. To zwiększy ryzyko napadu, a potem wiesz, wyrzuty sumienia... Chyba nie warto zaczynać wszystkiego od nowa ;) Powodzenia !!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bilanse masz super - na pewno nie przytyjesz :)
    Co do włosów, to prawdopodobnie dlatego że masz za mało witamin, kup sobie jakiś suplement czy coś i będzie dobrze ;p
    Trzymaj sie ;**

    OdpowiedzUsuń