Było dobrze. Tak do godziny 18.00. Potem zaczęłam się robić niemiłosiernie głodna. To samo wczoraj i dzisiaj. Wczoraj rzuciłam się na parówki pieczone w cieście francuskim (przepis autorski mojej mamy ;p) i frytki z piekarnika, a dzisiaj zjadłam 4 paski czekolady. Niby nic, ale czuję się z tym źle, bo zjadłam to późnym wieczorem, kiedy nie powinnam jeść. I do tego właśnie zawaliłam dzień z wyzwania bez słodyczy.
Do cholery jem ponad 1000 kcal, żeby uniknąć napadów, a nie mieć je częściej, bo i tak dużo jem. Jutro karne ćwiczenia za to. Spróbuję zrobić trening hiit i cardio połączone spalające ok. 1000 kcal. Muszę się pozbyć tego nadmiaru.
Jak jadłam mniej byłam mniej głodna, a teraz nagle nie umiem wytrzymać bez jedzenia jedząc więcej? Kurde muszę się ogarnąć. Leżąc i wpierdalając nie pozbędę się tego tłuszczu...
Z wyzwania rezygnuję. Jak wiem, że nie mogę jeść słodkiego, bo mam takie wyzwanie, jest mi ciężej. A jak nie chcę jeść czekolady itp., bo nie powinnam tak po prostu, to daję radę. Więc rezygnuję z ograniczeń co do typu jedzenia, ale ściślej trzymam się limitu kcal 1 000 - 1 200. W ten weekend musi być dobrze.
W poniedziałek idę do dermatologa. Kontrolnie, żeby zobaczył oszałamiające efekty leku, który mi zapisał na trądzik, który mnie dobijał przez ponad 5 lat. Do tego muszę wziąć się za leczenie moich czerwonych dłoni, bo wstyd wyjść do ludzi, kiedy wszyscy patrzą Ci na ręce, a moje odcinają się jak od linijki na nadgarstku rozgraniczając żywą czerwień dłoni i bladą cerę przedramienia. I zapytam o specyfik lub coś, czego muszę jeść więcej, żeby włosy mi nie wypadały. Niedawno wróciły do formy po wypadaniu po ostatniej diecie i byłam z nich mega zadowolona. Boję się, że to wraca. Chociaż też może to być efekt działania plusowych temperatur.
Czy ja zasługuję na szczęście? Czasami myślę, że tak, bo jestem człowiekiem, a każdy ma do tego prawo. Ale częściej jestem zdania, że wszyscy na to zasługują poza mną. Bo to przecież tylko ja. Nic nadzwyczajnie zajebistego, więc to by było marnotrawstwo przydzielać tę odrobinę szczęścia akurat mi. A z drugiej strony przecież nikt nie mógłby być szczęśliwy przeze mnie. To byłoby nienaturalne. Ja się do tego nie nadaję, ale jednak tego pragnę. Czemu to musi być również tak bardzo skomplikowane?
Ehh.. Tak jakoś mnie bierze ostatnio na walentynkowe rozmyślania wiecznego singla.
Do cholery jem ponad 1000 kcal, żeby uniknąć napadów, a nie mieć je częściej, bo i tak dużo jem. Jutro karne ćwiczenia za to. Spróbuję zrobić trening hiit i cardio połączone spalające ok. 1000 kcal. Muszę się pozbyć tego nadmiaru.
Jak jadłam mniej byłam mniej głodna, a teraz nagle nie umiem wytrzymać bez jedzenia jedząc więcej? Kurde muszę się ogarnąć. Leżąc i wpierdalając nie pozbędę się tego tłuszczu...
Z wyzwania rezygnuję. Jak wiem, że nie mogę jeść słodkiego, bo mam takie wyzwanie, jest mi ciężej. A jak nie chcę jeść czekolady itp., bo nie powinnam tak po prostu, to daję radę. Więc rezygnuję z ograniczeń co do typu jedzenia, ale ściślej trzymam się limitu kcal 1 000 - 1 200. W ten weekend musi być dobrze.
W poniedziałek idę do dermatologa. Kontrolnie, żeby zobaczył oszałamiające efekty leku, który mi zapisał na trądzik, który mnie dobijał przez ponad 5 lat. Do tego muszę wziąć się za leczenie moich czerwonych dłoni, bo wstyd wyjść do ludzi, kiedy wszyscy patrzą Ci na ręce, a moje odcinają się jak od linijki na nadgarstku rozgraniczając żywą czerwień dłoni i bladą cerę przedramienia. I zapytam o specyfik lub coś, czego muszę jeść więcej, żeby włosy mi nie wypadały. Niedawno wróciły do formy po wypadaniu po ostatniej diecie i byłam z nich mega zadowolona. Boję się, że to wraca. Chociaż też może to być efekt działania plusowych temperatur.
Czy ja zasługuję na szczęście? Czasami myślę, że tak, bo jestem człowiekiem, a każdy ma do tego prawo. Ale częściej jestem zdania, że wszyscy na to zasługują poza mną. Bo to przecież tylko ja. Nic nadzwyczajnie zajebistego, więc to by było marnotrawstwo przydzielać tę odrobinę szczęścia akurat mi. A z drugiej strony przecież nikt nie mógłby być szczęśliwy przeze mnie. To byłoby nienaturalne. Ja się do tego nie nadaję, ale jednak tego pragnę. Czemu to musi być również tak bardzo skomplikowane?
Ehh.. Tak jakoś mnie bierze ostatnio na walentynkowe rozmyślania wiecznego singla.
PIĄTEK
+ 340 kcal - jogurt naturalny z pokrojonym małym bananem
+ 95 kcal - jabłko
+ 20 kcal - kawa z mlekiem
+ 668 kcal - ziemniaki z sosem i kilka jaj sadzonych
+ ok. 400 kcal - 4 paski czekolady
Razem = 1523 :(

Każdy zasługuje na szczęście:)
OdpowiedzUsuńO mi też przydałoby się iść do dermatologa. Walczę z wypadaniem już od wakacji:(
Dziękuję za twój mega pozytywny komentarz ;) Cieszę się, że mogłam ci pomóc. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo.
OdpowiedzUsuń1500 kcal? No i co? Bilans energetyczny nadal masz ujemny więc o co chodzi? Gdybyś zjadła 3000 to ok, faktycznie miałabyś nadwyżkę, ale ty zjadłaś tylko o połowę ponad limit. To naprawdę nie dużo. Na 1500 kcal też spokojnie schudniesz ;) o to się nie martw.
A co do tego, że chce ci się bardziej jeść na 1000 niż na mniejszych ilościach, to normalne. Nie wiem dokładnie na jakich zasadach ludzki organizm tak działa, ale to normalne. Też tak miałam. Łatwiej mi było na głodówkach niż na jednym posiłku bo się rozkręcałam. Ale powiem ci, że spokojnie się przyzwyczaisz i za jakiś czas ta "chcica" minie. Na początku diety 1000 kcal też nie dawałam rady, a teraz dla mnie to norma ;)
Głowa do góry, idzie ci naprawdę świetnie.
Oby tak dalej ;***
Walentynkowe rozmyślania singla... To chyba trapi teraz 99% samotnych. Ale nie poddawajmy się temu... Może gdzieś tam na nas czeka to małe szczęście. Jak nie w tej, to w innej formie.
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki za dietę. Co do uczucia głodu... Ja też zazwyczaj jestem mega głodna, ale ostatnimi dniami jem więcej zapychających rzeczy, takich jak ciemny chleb, otręby, jabłka... I jakoś mi łatwiej. Może spróbuj w tą stronę?
A co do słodyczy... Ja też zawaliłam. Wczoraj zjadłam paczkę żelków. Masakra. Ale nie poddawaj się!!! Walcz. Chyba, że będzie Ci łatwiej bez wyzwania, ale i tak się nie poddawaj :*
Kochana co Ty mówisz...
OdpowiedzUsuńKażdy zasługuje na szczęście, zapamiętaj sobie to ! Nigdy nie będziesz od kogoś lepsza (bardziej zasługująca na szczęście) ani też gorsza. Wszyscy jako ludzie jesteśmy równi i wszyscy zasługujemy jednakowo na szczęście. A może problem w tym, że Ty tego szczęścia w ogóle nie dostrzegasz ? Każde nawet najmniejsze miłe zdarzenie, to szczęście, no np. mogłaś wpaść wczoraj pod samochód, albo dzisiaj rano się nie obudzić. A jednak jesteś z Nami, więc chyba to coś znaczy ?
Ahh ta dieta, co mam Ci powiedzieć.. Musisz znaleźć coś, co by Ciebie przy niej trzymało, np. poobklejaj sobie pokój zdjęciami osoby, która jest dla Ciebie inspiracją, albo załóż zeszyt w którym będziesz opisywać wszystkie emocje towarzyszące ci przy diecie, albo naklej sobie jakiś motywujący tekst na lodówkę. Coś wymyślisz i dasz sobie ze wszystkim radę, wierzę w Ciebie ! *.*
Jedząc mniej nie rozpychasz tak żołądka i dlatego nie ma się ochoty na więcej :) Jak poćwiczysz to na pewno wszystko spalisz, więc nie ma się czym przejmować :) Co do szczęścia, to każdy ma do niego prawo, czasem wystarczy się rozejrzeć i dostrzec coś dzięki czemu rzeczywiście jest się szczęśliwym :) A założę się, że masz coś, takiego, co wywołuje uśmiech na Twojej twarzy, albo kogoś takiego :)) Także głowa do góry! ;*
OdpowiedzUsuńNapad nie był znowu jakiś wielki więć kilka dodatkowych ćwiczeń i na pewno wszystko będzie dobrze :)
OdpowiedzUsuńJa zauważyłam u siebie, że odkąd przestałam jeść słodycze i niezdrowe produkty cera mi się znacznie poprawiła! Więc mam kolejny powód żeby tego jedzenia unikać ;p
Oczywiście że zasługujesz na szczęscie, jesteś wspaniałą osobą! Niczym się nie przejmuj ;**
każdy zasługuje na szczęście. pytanie czym jest szczęście dla każdego. jeden potrzebuje kasy do szczęscia i cieszy się z kazdej zlotowki, inny potrzebuje milosci, i szuka jej wśród bliskich i znajomych, szczęście kryje się w trawie, na półce, i pod łóżkiem, trzeba tylko szerzej otworzyć oczy a napewno zobaczysz, że i szczęscie jest gdzieś obok ciebie ;) może po prostu go nie zauwazasz... omijasz... nie wymagaj od siebie za dużo, ciesz się kazdą chwilą, kazdym mrugnięciem...
OdpowiedzUsuńolciuk.ownlog.com
Ech, znając życie ja pewnie też byłabym załamana, gdybym zjadła późnym wieczorkiem :c no ale w takich sytuacjach nie pozostaje nic innego jak ćwiczenia i nabieranie motywacji!
OdpowiedzUsuńTrzymaj się, chudnij i bądź szczęśliwa <3
Nie tak źle z tym przekroczeniem, nie przejmuj się tym kochana :) trzymaj się chudziutko :)
OdpowiedzUsuńKażdy zasługuje na szczęście, Ty też :)
OdpowiedzUsuńTrzymaj się, buziaczki ;***
każdy zasługuje na szczęście i nie ma innej teorii!!
OdpowiedzUsuńTy także na nie zasługujesz, no bo dlaczego niby nie?
Masz piękną duszę! wiem... ciało, odbicie w lustrze doprowadza cie do szału i stąd ta teoria! jesteś silna i za jakiś czas i odbicie sie tobie spodoba! a pamiętaj, że w człowieku najważniejsze to co ma w środku :) Powodzenia !! :*<3