Przepraszam, że przez weekend Was nie odwiedzałam, ani nie pisałam, ale nie miałam czasu. A w zasadzie nie chciałam mieć czasu. Miałam taką ochotę na wszystko, że robiłam co się da, aby nie znaleźć się za blisko jedzenia. Dużo czasu spędziłam na dworze, w tej pięknej pogodzie, gdzie po raz pierwszy od wielu lat w lutym nie ma już śniegu :D Przynajmniej się dotleniłam. Mam nadzieję, że mi wybaczycie nieobecność.
Ostatnie dni jak już pisałam nie były idealne pod względem diety. Wczoraj np byłoby super gdyby nie 2 małe kawałki jabłecznika, którego upiekła moja mama. A dzisiaj było ważenie. Ważę się każdego 1, 10 i 20 dnia miesiąca. Dzisiaj pierwszy raz po przejściu na dietę ponad 1000 kcal. I bałam się strasznie. Ale wyszło równe 85 kg. O 0,1kg mniej. Dobrze. Bałam się, że przytyję. A jak na początek przejścia z prawie-głodówek na zdrowsze odżywanie nie mogłam się za dużo spodziewać. Ale będę się starać tym razem. Nie mogę sobie pozwolić na lenistwo. Do następnego ważenia muszę zacząć w końcu ćwiczyć. Teraz nie ma wymówek, że jest zimno. Pogoda jest idealna do ćwiczeń. Gorzej było z chęciami.
Zebrałam dzisiaj całe moje zapasy dietowe w jedno miejsce. Kupna granola, płatki owsiane, wafle ryżowe, kaszka jaglana, herbatki, suszone owoce, pestki (słonecznik, dynia) i orzechy. Sporo tego. Wszystko równiutko poukładane na jednej z półek w moim pokoju. Z jednej strony kusi, bo niektóre rzeczy uwielbiam. Ale z drugiej przypomina, że to nie jest zabawa i muszę się skupić na zdrowiu. Muszę na reszcie myśleć o prawdziwej sobie, która żyje teraz, a nie o wyimaginowanej przyszłości i marzeniach.
Do zapasów dzisiaj dojdzie jeszcze domowa granola, którą zrobię pod wieczór. Mam nadzieję, że całej na raz nie zjem ;p I przepraszam bardzo wszystkie z Was, że Was tak kuszę tym jedzeniem :)
Postanowiłam jeszcze, że muszę się skupić na postanowieniu, by nie jeść niczego po godzinie 19 poza piciem wody i herbaty. Za jakiś czas może postanowię nie jeść po 18 lub 17, ale póki co chcę wgl nauczyć się nie jeść na noc :)
Trzymajcie się kochane! :*
PONIEDZIAŁEK
+ 275 kcal - owsianka na mleku z syropem malinowym i cynamonem
+ 198 kcal - pół małej miski kupnej granoli
+ 20 kcal - kawa z mlekiem
+ 20 kcal - kawa z mlekiem
+ 450 kcal - placek ziemniaczany po węgiersku z gulaszem
+ 323 kcal - znowu miska granoli, ale tym razem z mlekiem
Razem = 1266 kcal
- spacerobieganie z psem przez 1h


widzisz ,powolutku waga spada <3 wiedziałam że to jest dla Ciebie najlepsze wyjście :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam zakupy' jedzeniowe ' moja półka w kuchni ugina się od zdrowych smakołyków, moja duma ! :)
jestem bardzo dumna z Ciebie że tak wspaniale sobie radzisz ze wszystkim :*
Pogoda serio sprzyja ćwiczeniom :) I dobra metoda, żeby gdzieś wyjść i nie myśleć o jedzeniu. Duże masz te zapasy, teraz tylko działać i chudnąć :) Widzę zmiany na blogu, super :)) Pozdrawiam ;*
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba nowy wygląd twojego bloga! :D Dla mnie właśnie takie są największą motywacją! :D
OdpowiedzUsuńRacja, że zdrowie najważniejsze - co z tego że bedziesz chudzinką jeśli miałabyś być cały czas słaba i chorowita? Nie można by się należycie cieszyć z efektów, prawda ;P
Trzymaj się ;*
No powoli, powoli, małymi kroczkami do celu. Wielkie skoki i super nagłe przemiany zdarzają się tylko w filmach :) Powodzenia. Cieszę się, że jesteś tak pozytywnie nastawiona, że wszystko poukładałaś i stanowczo dążysz do celu. Teraz jest idealny czas na ćwiczenia, trzeba wykorzystać to, że chwilowo nie ma śniegu :)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki.
Aa, i bardzo fajne to nowe tło.
OdpowiedzUsuńŚwietny bilans ! <3
OdpowiedzUsuńCieszę się, że uważasz wagę za dobrą, bo w sumie nie masz na co narzekać skoro jesz co chcesz i nie tyjesz a wręcz chudniesz.
Powodzenia ! Tylko nie zjedz wszystkich smakołyków od razu ! ; p *.*
Wiesz, jak na przejście z prawie-głodówek na dietę ponad 1000 kcal, to jest moim zdaniem bardzo dobrze. Ja bym się raczej bała, że przytyję, a tu proszę - Ty jednak trochę schudłaś :D
OdpowiedzUsuńI pogoda taka fajna, że omg. Dziś byłam w lesie "na kijkach" i widziałam dzika! XD ogromny i włochaty, przestraszył się mnie i uciekł. Masakra, fajnie tak! aż czułam, że korzystam z życia :P
Ale masz fajne zapasy. Wszystko takie... zdrowe :)
Dziękuję za komentarz u mnie, jest bardzo kochany i motywujący. Jutro rzeczywiście postaram się spalić jak najwięcej kcal! :)
Miłej nocy <3
Też mam zdrowe zapasy. Czas z nich skorzystać:)
OdpowiedzUsuńZmiana wyglądu na plus:)
będziesz wyglądała 100000 razy lepiej niż ja na swojej studniówce ! Tylko trzymaj tak dalej :*
OdpowiedzUsuńciekawe pomysły....
OdpowiedzUsuńidzie ci świetnie, tak trzymaj :)
No pogoda jest śliczna:) trzymaj się kochana :)
OdpowiedzUsuńDobrze robisz, że odchodzisz od jedzenia - pasowałoby wziąć z ciebie przykład :)
OdpowiedzUsuńTeż tego nie lubię, że jak się zrobi zakupy, to tak strasznie kusi..... Trzymaj się <3