Dzisiaj się dowiedziałam, że mój kuzyn w lipcu bierze ślub. Nie za bardzo chciałabym tam iść, bo nigdy nie lubiłam mojej rodziny od strony ojca i nawet jak byłam mniejsza to mogąc wybierać wolałam zostać w domu, zamiast odwiedzić moją babcię (mamę mojego taty). A do drugiej babci zawsze lubiłam chodzić. No i w sumie na tym weselu będzie tylko ta część rodziny, za którą nie przepadam. I nawet nie znam tej narzeczonej kuzyna. Widziałam ją tylko 1 raz. Wgl nie bardzo uśmiecha mi się tam iść. Myślałam, żeby może ustalić sobie wagę, którą muszę osiągnąć do tego momentu, ale potem zmieniłam zdanie, bo to wydarzenie nie za bardzo będzie mnie motywowało.
Wgl dzisiaj cały dzień spędziłam myśląc o motywacjach. Zdjęcia chudych dziewczyn, widok dziewczyn ze szkoły z chudymi nogami i tymi przerwami między udami <3, cytaty, których znajduję całe mnóstwo w internecie ostatnio i wgl to daje mi do myślenia. Myślę o diecie, ale poza jedzeniem zdrowo i w ramach limitu, ale nic nie robię. Myślę i mówię o ćwiczeniach, ale nie ćwiczę za bardzo. Jedynie chodzę na obowiązkowe spacery z psem 3x w tygodniu, na których zdarza mi się truchtać jakieś kawałki. Jak się zmotywować? Bo jak widać thinspo, fitspo i inne takie niby działają, ale chwilowo to dla mnie za mało. Może jakieś cele wagowe? Takie porządne np. do wakacji ważyć tyle, a do początku roku szkolnego tyle. Może by pomogło, ale ten stres większy przy ważeniu nie byłby zbyt miło widziany. Boję się też myślenia, że jak postanowię od teraz do wakacji schudnąć 5 kg i szybciej się tego pozbędę, to odpuszczę sobie dietę potem do tej daty, albo jak postanowię schudnąć 20 kg to wiem, że nie dam rady i pierdolnę to wszystko..
A tak wgl to mam do Was pytanie. Jak dużo dziennie ćwiczycie? W taki zwykły dzień ćwiczeń. Chodzi o to, że ostatnio podczas wchodzenia na schody (mamy w szkole 3 piętra i czasem lekcje raz na samej górze, a potem na dole), albo zwykłego spaceru, po którym nawet kropelka potu się na mnie nie pojawiła, ja zaczynam to traktować jak ćwiczenie. A wiem, że to za mało. Jedząc dużo muszę więcej ćwiczyć. Nie chcę spędzić miesiąca chudnąc 0,1 kg tygodniowo. Z takim postępem to za 5 lat bym nie osiągnęła jeszcze mojego celu.
Trzymajcie się kochane! :*
WTOREK
+ 293 kcal - owsianka na mleku z bananem
+ 40 kcal - 2 kawy z mlekiem
+ ok. 450 kcal - 1,5 piersi z kurczaka grillowane na patelni
+ ok. 100 kcal - sporo surówki z kapusty, marchewki i jabłka
+ ok. 100 kcal - surówka z selerem naciowym i ananasem
+ 200 kcal - mała miseczka granoli domowej
Razem = 1183 kcal

Jak nie będziesz ćwiczyć zostanie ci skóra wisząca, zwłaszcza jak chcesz schudnąć 20 kg... To nie żart. Tiffany ma świetne ćwiczenia (na YT), dobry jest basen (np aerobik na basenach - nie trzeba nawet umieć pływać!), ja mam jeszcze rower stacjonarny...chodakowska też fajne miała w swojej książce ale wiele dziewczyn jej nie trawi - mnie też wkurza więc czasami ćwiczę coś z nią ale nie patrzę na nią :D Dasz radę, trzymaj się kochanie.
OdpowiedzUsuńJa codziennie cwicze 30 Shred Jillian Michaels+MelB posladki+jakas dowolna forma aktywnosci. dzis 6dzien Shred i jestem BARDZO zmotywowana by ukonczyc level 1 . Te cwiczenia naprawde nie sa trudne. Sa wrecz przyjemne. O efektach po 6dniach mowila nie bede bo to bezsens ale napewno moj brzuch jest ladniejszy i plaski, szkoda ze boczki znikaja tak powoli bo bylby idealny.
OdpowiedzUsuńPolecam ten plan treningowy naprawde fajny ! Efektami po levelu 1 sie podzele napewno w niedziele bo wtedy zaczynam level 2 ;)
Moze tez zaczniesz od niedzieli? ;*
Dobrze Ci idzie kochanie, cierplowosci cierpliwosci wszystko sie uda!
Ps.mam te sama sytuacje z weselem, ale ja pojde . Pojde w pieknej sukience zeby pokazac mojej rodzinie ktora zawsze bezczelnir komentuje moj wyglad , jak pieknie wygladam i niech sie wysrają. O.(bo mam nadziej do tego czasu już wygladac pieknie)
Super bilans <3 Dobrze ci idzie :) może i motywacja nie działa cały czas, no ale ważne jest że mimo to sie nie poddajesz ;)
OdpowiedzUsuńJa ćwiczę Od pół godziny do dwóch, zależy od dnia :) Przeważnie koło 50min. :) Trzymaj się ;*
Ja też uwielbiam rozmyślać o motywacjach. Czytać blogi, oglądać zdjęcia, planować sobie lekkostrawne posiłki, idealne dni. Ćwiczenia. Czasem mi one wychodzą, a czasem nie :P
OdpowiedzUsuńWiesz, mam odwrotnie. Ja uwielbiam moją rodzinę od strony taty, zaś od mamy wydaje mi się taka... dzika? XD
Życzę Ci duuuużo motywacji i przekładania jej w czyny, kochana! <3
Mniam uwielbiam granolę :) bilans bardzo zdrowy :) oby tak dalej :) trzymaj się ciepło.
OdpowiedzUsuńPiękny bilans, jak utrzymasz taki tryb, to gwarantuję Ci -20 kg do lipca. Oczywiście włączając w to ćwiczenia. ;) Ja z reguły ćwiczę przez godzinę dziennie lub/i bardzo dużo chodzę. Ostatnio się zapuściłam, ale już wracam do dobrych nawyków.
OdpowiedzUsuńPowodzenia!
:)