Nie wiem, co za tym stoi, ale od czasu, kiedy przeszłam na zdrową stronę mocy jakimś cudem lepiej dogaduję się z klasą. Może to humor, który mi się poprawił, może to te witaminy, dzięki którym już widzę poprawę mojej cery, a może to przypadek. Ale jestem zadowolona z tego, jak sprawy się mają na dzień dzisiejszy. Chcę zrobić na blogu kolejną podstronę w menu, w której opiszę moje plany co do ćwiczeń i diety. Może jak je opublikuję będę się bardziej starać o to, by je wypełniać całkowicie. Ale jeszcze nie wiem jaką formę to przybierze i co dokładnie zamieszczę w środku. Myślę o rozpisce tygodniowej np. w poniedziałki robię wszystkie ćwiczenia związane z udami, wtorki to brzuch itd. Mam akurat 7 stref nad którymi chcę popracować. A reszta nie jest wcale taka zła. Do tego np. 3 razy w tygodniu spacery, 2 razy w tygodniu ćwiczenia ogólnorozwojowe i po prostu palące tłuszcz. Czuję, że jak to opublikuję, to pomoże mi trzymać się planu. I ostatnio wgl mam sporo pytań w głowie co do zdrowego żywienia. Szukam w internecie tego i czytam też sporo w tej tematyce. Nie wiem w czym mi to pomaga, ale czuję, że wtedy mam większą kontrolę nad wszystkim.
Czasami mam spadki motywacji i nic mi się nie chce tak jak wczoraj. A czasami tak jak dzisiaj mam jej za dużo, ale wtedy zwyczajnie nie mam na nic czasu. Jutro i w piątek są najgorsze dni w szkole. W sumie się nie dziwię. Jeszcze jakieś niecałe 2,5 miesiąca zostało do wystawienia ocen. Potem mam praktyki i do szkoły wracam na jakieś 3 tygodnie, kiedy w zasadzie jak to nazywają nauczyciele 3 klasa jest jak zombie, bo wszyscy chodzą po szkole, nie ogarniają co się dzieje i nie mają co robić ;D. I muszę się przyłożyć trochę, żeby wszystko ładnie pozaliczać. Tylko czemu doba nie mogłaby mieć odrobinę więcej godzin?
A czemu chcę już mieć praktyki? Bo to oznacza po max 4h dziennie tylko zajęte robieniem kawy (będę robić w starostwie i zostałam poinformowana, że robienie kawy to będzie jeden z niewielu moich obowiązków) i brak nauki i zadań domowych! :D
Zrobiłam sobie taką miarkę, gdzie codziennie odcinam po 1 małym kawałku i wszystko ponumerowałam i widzę pięknie ile jeszcze dni zostało do wakacji i do praktyk. Planuję zorganizować coś fajnego na 120 dni przed latem i na 100 dni przed wakacjami. Jeszcze muszę to wszystko tylko opracować :).
Na facebooku dołączyłam się do wyzwania, żeby do maja zrobić pełen szpagat. Ja w zasadzie naturalnie bez rozciągania przez dłuższy czas umiem zrobić "na prawą nogę" (prawa idzie do przodu). "Na lewą" jeszcze mi odrobinę brakuje z rozciąganiem kilkodniowym, a poprzeczny tak bardzo bym chciała zrobić, ale z nim jest najgorzej. Ale popracuje nad tym jeszcze. I fajnie by było móc stać na rękach :>
Trzymajcie się kochane! :*
Czasami mam spadki motywacji i nic mi się nie chce tak jak wczoraj. A czasami tak jak dzisiaj mam jej za dużo, ale wtedy zwyczajnie nie mam na nic czasu. Jutro i w piątek są najgorsze dni w szkole. W sumie się nie dziwię. Jeszcze jakieś niecałe 2,5 miesiąca zostało do wystawienia ocen. Potem mam praktyki i do szkoły wracam na jakieś 3 tygodnie, kiedy w zasadzie jak to nazywają nauczyciele 3 klasa jest jak zombie, bo wszyscy chodzą po szkole, nie ogarniają co się dzieje i nie mają co robić ;D. I muszę się przyłożyć trochę, żeby wszystko ładnie pozaliczać. Tylko czemu doba nie mogłaby mieć odrobinę więcej godzin?
A czemu chcę już mieć praktyki? Bo to oznacza po max 4h dziennie tylko zajęte robieniem kawy (będę robić w starostwie i zostałam poinformowana, że robienie kawy to będzie jeden z niewielu moich obowiązków) i brak nauki i zadań domowych! :D
Zrobiłam sobie taką miarkę, gdzie codziennie odcinam po 1 małym kawałku i wszystko ponumerowałam i widzę pięknie ile jeszcze dni zostało do wakacji i do praktyk. Planuję zorganizować coś fajnego na 120 dni przed latem i na 100 dni przed wakacjami. Jeszcze muszę to wszystko tylko opracować :).
Na facebooku dołączyłam się do wyzwania, żeby do maja zrobić pełen szpagat. Ja w zasadzie naturalnie bez rozciągania przez dłuższy czas umiem zrobić "na prawą nogę" (prawa idzie do przodu). "Na lewą" jeszcze mi odrobinę brakuje z rozciąganiem kilkodniowym, a poprzeczny tak bardzo bym chciała zrobić, ale z nim jest najgorzej. Ale popracuje nad tym jeszcze. I fajnie by było móc stać na rękach :>
ŚRODA
+ 320 kcal - mała miska domowej granoli z mlekiem
+ 20 kcal - kawa z mlekiem
+ 75 kcal - jabłko
+ 27 kcal - mandarynka
+ 454 kcal - ziemniaki z sosem i gotowane 2 skrzydełka kurczaka
+ 14 kcal - 2 ogórki kiszone
+ 290 kcal - owsianka z mlekiem i suszonymi owocami
Razem = 1200 kcal
Trzymajcie się kochane! :*



Rozpisanie wszystkiego na blogu to dobry pomysł, na pewno pomocny i motywujący :) Jak ja bym chciała umieć taki szpagat <3 Ale nic nie robię w tym kierunku więc raczej to tylko marzenie :D Tobie na pewno się uda :) I zwykle tak jest, że jak czujesz się pewniej to lepiej łapiesz kontakt z innymi, sylwetka na pewno też ma trochę do tego :) Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńGimnastyka jest super :D Też jestem z natury dobrze rozciągnięta i jest to super sprawa :D
OdpowiedzUsuńSuper bilanse, idzie ci świetnie ;D
Też wolę mieć wszystko zaplanowane i uporządkowane to łatwiej sie tego trzymać. ;p
trzymaj się ;*
Wooow, szpagat <3 moje odwieczne marzenie, niestety nigdy nie starcza mi motywacji, czasu i pracowitości. Czekam na rozpiskę ćwiczeń, może mnie też to zmotywuje... Cieszę się, że zdrowa dieta przypadła Ci do gustu. Teraz jeszcze tylko dotrwać do efektów i będzie super :)
OdpowiedzUsuńTeż kiedyś mogłam zrobić szpagat ;) Na rękach też stałam, ale to dawne czasy ;(.
OdpowiedzUsuńRozpiska na blogu na pewno ci nie zaszkodzi ;) Bilans jest bardzo dobry - nie za duży, nie za mały
Powodzenia!
Zawsze chciałam umieć robić szpagat :) super pomysł z tym rozpisaniem :) trzymaj się kochana :)
OdpowiedzUsuńKiedyś robiłam szpagat bez problemu a teraz? hahah NIE ;) Życzę powodzenia! Trochę gimnastyki i na lajcie zrobisz ;D
OdpowiedzUsuńPozytywny ten wpis :)
OdpowiedzUsuńSama się rozciągam, ale do szpagatu mi brakuje... i nie wiem jak się za to zabrać - jak ci się uda, to napisz jak to zrobiłaś :D
Powodzenia <3