Nie było mnie, bo nie wyrabiałam z niczym. Zaległości w Waszych notkach mam tygodniowe. Dobrze, że jutro jest sobota, bo mogę poczytać co u Was. Więc mimo tego, że udało mi się dzisiaj napisać notkę, mam nadzieję, że wybaczycie mi nieobecność i to, że odwiedzę Was dopiero jutro.
2 dni bez rodziców stojących nade mną. Jeszcze nigdy mi się aż tyle czasu samej w domu nie przytrafiło. Co prawda jest tu jeszcze mój brat, ale jego tam można nie liczyć, bo i tak jest zazwyczaj nieobecny.
Od poniedziałku ćwicząc przynajmniej 1h dziennie i mając nawał obowiązków nie miałam na nic czasu. Chodziłam niewyspana, zmęczona, zdezorientowana i z zakwasami na udach tak silnymi, że trzymały mnie ponad 3 dni. Ale jak to gdzieś czytałam lepsze rano są zakwasy po ćwiczeniach, niż kac po alko. Miałam wahania motywacji, bo raz mi się tak bardzo nie chciało ruszyć, a potem chciałam ćwiczyć, a chwilę później wątpiłam w to, że mi się uda. Ale uda się. Wiem to. Minął ledwo tydzień ćwiczeń i masażu z serum rozgrzewającym, a już widzę, że moje nogi są ładniejsze. Może nie chudsze jeszcze, ale ładniejsze na pewno :) Co do 30 day shred (moje wyzwanie) z nienawiści przeszłam na poziom "zrobię bo muszę". Skoro już jest lepiej, to może kiedyś je polubię ;P
Kupiłam w biedronce ciężarki 1 kg w tygodniu i żałuję, że nie wzięłam tych 2 kg. Były jeszcze takie fajne buty, ale stwierdziłam, że wolę wydać kasę na coś innego, niż buty do biegania, jeśli już jedne mam w domu.
W tygodniu dieta nie była idealna. Zdarzało mi się jeść słodkie rzeczy. Kilka cukierków, po 2 ciastka albo kawałek czekolady. Niby nie za dużo, ale muszę się pilnować, bo codziennie jedzone słodycze nawet w tak małych ilościach na pewno nie pomogą mi schudnąć. Ale na sobotę i niedzielę poprosiłam mamę, żeby zrobiła mi zdrowe zapasy i mam tyle dobrych warzyw, owoców i innych świetnych rzeczy, że mam nadzieję, że z radości nawet nie spojrzę na złe żarcie. Taki jest plan. Ćwiczenia (2h dziennie) oraz jedzenie TYLKO zdrowych rzeczy!
Waga: 84,1, czyli 1kg spadł od 10.02. Cieszę się,chociaż boję się, że później będę chudnąć mniej, a na maleńkim spadku, to na pewno nie osiągnę wymarzonej wagi do 2015r. Jeszcze w czerwcu ma być wycieczka kilkudniowa z klasą. Nie chcę tam jechać. Głównie przez jedną osobę. Resztę klasy lubię. Miałyście kiedyś tak, że widząc kogoś, kto niby nic wam nie zrobił, żałujecie, że nie macie w dłoni siekiery, młotka, albo innego narzędzia, który z chęcią wpakowałybyście temu komuś w czaszkę? A jedyna myśl chroniąca mnie przed popełnieniem morderstwa to to, że nie chcę siedzieć przez TĄ OSOBĘ. Ja tak mam każdego dnia w szkole... Jestem psychiczna, wiem.
Trzymajcie się! Ten weekend musi być boski! Postarajcie się ze mną, razem damy radę :* Powodzenia!


Pięknie, kochana ;) Naprawdę, nie ma nic lepszego niż motywacja, działanie i, co najważniejsze, takie efekty jak u Ciebie :) Ostatnio ciągle natykam się na to 30 day shred. Może warto byłoby też to zacząć? Na czym to polega?
OdpowiedzUsuńO wiele łatwiej utrzymywać dietę, gdy jemy co chcemy, kiedy chcemy i ile chcemy, i nikt nie stoi nam nad głową i nie dokłada ziemniaczków przy obiedzie. Trzymaj się, mam nadzieję, że takich pięknych dni będzie jak najwięcej ;) Oczywiście nie chodzi o to, że nie było rodziców, tylko o ten cudny brak kontroli ;)
No masz świetne zapasy, piękny plan to trzymam kciuki:-)
OdpowiedzUsuńEh miałam podobnie z pewną osoba w klasie. Dobrze, że już tego człowieka nie muszę oglądać bo bym na łeb dostała:d
Jesteś sama w domu, fajnie ;)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki, żebyś chudła więcej, musisz osiągnąć cel !
Powodzenia kochana *.*
też mam taką osobę w klasie, na której widok aż mnie coś bierze -,-
OdpowiedzUsuńSuper ci idzie, waga ładnie spada, dasz rade! :)
Trzymaj się ;*
świetnie ! 1 kg to sukces, coraz bliżej celu :)
OdpowiedzUsuńPowodzenia
Pewnie fajnie tak samemu w domku sobie siedzieć :) U mnie tak rzadko się to zdarza. Pewnie masz większą motywację przez to że widać efekty na nogach :) A 1kg to już dobry postęp. Powodzenia! ;*
OdpowiedzUsuńSuper że waga spadła :) trzymaj się kochanie ♡
OdpowiedzUsuń