27.04 Czas tak szybko pędzi..

Mam wrażenie jakby kilka lat, a nie miesiąc mnie tu nie było. Tyle się zmieniło.. Tęskniłam. Przedwczoraj czwartoklasiści (maturzyści) z mojej szkoły mieli zakończenie roku, a moja klasa żegnała się ze sobą na 6 tygodni, bo idziemy na praktyki. Czekałam na nie bardzo długo. 5 dni w tygodniu na praktykach siedzę od 7.30 lub 8.00 do 12.00-13.00 i po powrocie do domu nie muszę robić żadnych zadań domowych, uczyć się na nic, ani nic większego przygotowywać. I co najważniejsze będę miała trochę więcej czasu dla siebie i na dietę. Nareszcie nie będę musiała z niczego rezygnować, aby sobie poćwiczyć lub ugotować sobie coś dobrego i zdrowego.
Chociaż z tym czasem wolnym to też tak nie do końca, że będę siedziała od 13 cały dzień w domu, bo niedawno zapisałam się na prawo jazdy i muszę się tego jednak nauczyć, jeśli nie chcę za dużo kasy na poprawki zmarnować. Póki co jeszcze samą teorię przerabiamy na kursie, ale niedługo zaczną się jazdy i jeszcze więcej czasu w tygodniu mi to zajmie. I do tego mam kółko przygotowawcze do matury z chemii, którego nie mogę sobie odpuścić, bo chcę zdawać maturę rozszerzoną z tego przedmiotu. Wgl matura mnie przeraża. Mam straszne zaległości. Nie przeczytałam żadnej lektury w ciągu tych 3 lat, a chciałabym mniej więcej chociaż o każdej coś wiedzieć. Mam wrażenie, że nic nie potrafię, bo na sprawdzianach ze wszystkiego śmigałam na ściągach, a matury nie ściągnę... Zostaje mi tylko zasiadanie do książek już od teraz lub najpóźniej w wakacje. A nie tak jak moi znajomi maturzyści, którzy dopiero teraz zaczynają się uczyć -.-
Wczoraj posprzątałam w swoim pokoju (tak, zajęło mi to dokładnie 7,5 h, co jest sukcesem, bo kiedyś takie sprzątanie, aż uznam pokój za dostatecznie czysty zajmowało mi 3 dni). Dzisiaj próbuję zorganizować sobie wszystko na laptopie, telefonie i w kalendarzu. Robię to tylko po to, żeby mieć pewność, że wszystko co zrobię w najbliższym czasie będzie zrobione dokładnie i porządnie oraz, że niczego nie zapomnę zrobić. Od poniedziałku musi być idealnie. Przez ostatnie 2 tygodnie nie było dobrze. Jadłam wszystko co mi wpadło w ręce. Boję się jutro wejść na wagę. 
Ostatnio też walczyłam z problemami zdrowotnymi. Przez moją głupotę kilka lat temu walczyłam z wagą stosując prawie głodówki (jadłam ok. 500-600 kcal dziennie, co dla organizmu jest bardzo destrukcyjne). Teraz dopiero czuję skutki głupoty ludzkiej. Nieznośne bóle brzucha, gdy jestem odrobinę głodna albo całkiem bez powodu. Czasami kulę się na ziemi i czekam aż przejdzie. Lekarz zalecił mi badania krwi i moczu, ale to nic nie pokazało. On twierdzi, że mi nic nie jest, ale ja mam zamiar jeszcze go wymęczyć o skierowanie na usg. Jak na tym badaniu nic się nie pokaże, to dopiero wtedy odetchnę z ulgą, że tylko panikowałam, ale teraz chcę po prostu dostać dowód, by mieć pewność.

Lecę was poodwiedzać, a potem pewnie wyjdę na dwór z książką, żeby nacieszyć się tą piękną pogodą.
Trzymajcie się kochane :*



4 komentarze:

  1. no ja na szczęście jestem już po zakończeniu roku. teraz tylko matura i wolne. tobie też szybko zleci :)
    fajnie że chcesz wszystko dokładnie zaplanować, ale nie dąż do tego aby było idealnie (tak napisałaś), bo idealnie po prostu być nie może, a jeśli nawet przez chwilę będzie to później będzie jeszcze gorzej niż na początku, wiem cos o tym.
    mam nadzieję że te problemy zdrowotne to nic poważnego. trzymaj sie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze ci idzie nie poddawaj się ;)
    świetny blog zapraszam do mnie http://my-personal-perfection.blogspot.com/ ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie masz, niedługo prawo jazdy i jeszcze teraz te praktyki i tyle wolnego. ja też nie narzekam na wolne, bo teraz mamy tydzień wolnego
    (majówka i matury) . czas żeby pobiegać i jeść zdrowo. :)
    życzę ci mile spędzonego wolnego czasu. uśmiechu na ustach i sukcesów z dietą.
    madyymaddy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóż, matura... Jestem w podobnym położeniu jak ty, w ogóle, jeśli chodzi o wiele spraw... Też planuję pisać z chemii. I też się zaraz zapiszę na prawko :3 To naprawdę aż tak dużo roboty? Już teraz na nic nie mam czasu...
    No, ale wracając co Ciebie. Dwa tygodnie to sporo, ale zawsze można to nadrobić. Ważne, by nie poddać się zupełnie. Trochę poćwiczysz, wrócisz do zbilansowanej, spokojnej, nie-głodówkowej diety... I jakoś się ułoży. Gratuluję pokoju. Wiem, że jesteś bardzo porządna; ja akurat jestem zupełnym przeciwieństwem... Wiele bym dała, by utrzymać choć minimalny porządek. Trzymaj się i do roboty ;)

    OdpowiedzUsuń