W sobotę było ciężko. Rano miałam lekkie śniadanie, ale na obiad była pizza, bo się mojej mamie jej zachciało. Musiałam zjeść.. ;/ Ale spaliłam przynajmniej jej większość. Wgl to dziękuję Fantasmagoria :) Dzięki tobie odkryłam zajebisty kanał youtube z filmikami ćwiczeniowymi, gdzie wiadomo ile jeszcze się trzeba pomęczyć, bo mówią, że jeszcze np. 3 powtórzenia itp. i do tego podana jest ilość spalonych przy tym kalorii <3. Jakby ktoś chciał spróbować to polecam! FitnessBlender.
Dzisiaj to jest w niedzielę byłam sama w domu z bratem. Rodzicie pojechali na zakupy, więc mogłam ćwiczyć. Ale niestety zjadłam jeszcze trochę pizzy z soboty i na koniec rodzice przywieźli frytki i bigmac'i... Do tego ledwo się opanowywałam, żeby nie zjeść żelków otwartych leżących w salonie, ciasta, które moja mama upiekła, chipsów, słodkich gazowanych napojów i dosłownie wszystkiego co widziałam. Ale udało mi się! Nie tknęłam nic z tych kusicieli! Pierwszy raz opanowałam napad! : D Ale do tego miałam ogromne wyrzuty sumienia po pizzy i frytkach, więc do wyboru miałam ćwiczenia lub wymiotowanie. Wybór był jasny. Zrobiłam ćwiczenia od FitnessBlender spalające 1000 kcal w 1,5h. Części niestety nie zrobiłam, bo się tak zasapałam, ale trochę mi smutno, że nie czuję tego w mięśniach. Brakuje mi tego bólu i zakwasów...
Jak zwykle rodzice dobijają mnie, nawet kiedy robię więcej niż oni. Powiedzieli mi właśnie, że mam za mało ruchu, bo do szkoły jadę autem, ze szkoły też autem, a potem siedzę tylko w swoim pokoju. Kurwa, a oni co robią? Mama waży więcej niż ja na początku, a ojciec tyle ponad setkę, że już nie zwracam na to uwagi. Ale to przecież ja się nie staram.. Dobra, obiecałam sobie, że się nie będę stresować. Przynajmniej nie muszę się aż tak chować z ćwiczeniami..
PS: Lana - jak możesz podeślij mi link do jakiejś twojej notki, bo w tym blogu, który mam jako twój nie widzę żadnej.
Dzisiaj to jest w niedzielę byłam sama w domu z bratem. Rodzicie pojechali na zakupy, więc mogłam ćwiczyć. Ale niestety zjadłam jeszcze trochę pizzy z soboty i na koniec rodzice przywieźli frytki i bigmac'i... Do tego ledwo się opanowywałam, żeby nie zjeść żelków otwartych leżących w salonie, ciasta, które moja mama upiekła, chipsów, słodkich gazowanych napojów i dosłownie wszystkiego co widziałam. Ale udało mi się! Nie tknęłam nic z tych kusicieli! Pierwszy raz opanowałam napad! : D Ale do tego miałam ogromne wyrzuty sumienia po pizzy i frytkach, więc do wyboru miałam ćwiczenia lub wymiotowanie. Wybór był jasny. Zrobiłam ćwiczenia od FitnessBlender spalające 1000 kcal w 1,5h. Części niestety nie zrobiłam, bo się tak zasapałam, ale trochę mi smutno, że nie czuję tego w mięśniach. Brakuje mi tego bólu i zakwasów...
Jak zwykle rodzice dobijają mnie, nawet kiedy robię więcej niż oni. Powiedzieli mi właśnie, że mam za mało ruchu, bo do szkoły jadę autem, ze szkoły też autem, a potem siedzę tylko w swoim pokoju. Kurwa, a oni co robią? Mama waży więcej niż ja na początku, a ojciec tyle ponad setkę, że już nie zwracam na to uwagi. Ale to przecież ja się nie staram.. Dobra, obiecałam sobie, że się nie będę stresować. Przynajmniej nie muszę się aż tak chować z ćwiczeniami..
PS: Lana - jak możesz podeślij mi link do jakiejś twojej notki, bo w tym blogu, który mam jako twój nie widzę żadnej.
SOBOTA
+ 150 - sałatka z roszponki, pomidorów i sosu sałatkowego w proszku
+ 50 - 2 herbaty z lnem mielonym
+ 20 - kawa z mlekiem
+ ok. 390 kcal - pizza z ketchupem
Razem = 610 kcal
- 200 kcal - fitness
- skalpel Chodakowskiej
NIEDZIELA
+ ok. 360 kcal - pizza
+ 320 kcal - frytki
+ 372 kcal - Big Mac
Razem = 1 057 kcal
- ok 800 kcal - fitness


Ugh.. McDonald, sam tłuszcz i chemia, jeśli myślisz poważnie o schudnięciu to nawet przez myśl nie powinno przechodzić Ci zjadanie takich śmieci. Dobrze, że ćwiczysz. Życze Ci powodzenia w odchudzaniu :*
OdpowiedzUsuńJej, no no, dzisiaj troszkę gorzej. Ale ja też miałam zapaść w weekend, przez "wieczór filmowy", który sobie urządziłyśmy z dziewczynami. Komuś łatwiej to powiedzieć, niż sobie - czasem napady się zdarzają, ważne, aby jak najrzadziej i aby nie porzucać ćwiczeń. Pozbędziesz się tego, co się zepsuło.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że FitnessBlender przypadł Ci do gustu, sama byłam oczarowana tym kanałem, ma dokładnie wszystko, czego szukałam.
Chudego :)
Niedawno odkryłam fitness blender i też jestem zachwycona.
OdpowiedzUsuńMyślałam ze mam dobrą kondycje a w tych ćwiczeniach w połowie padam <3 są cudowne
Gratuluje motywacji do ćwiczeń ja niestety poza basenem na uczelni i pole dance nie mogę się zmotywować sama do ćwiczeń...
OdpowiedzUsuńJestem z Ciebie dumna że nie poddałaś się ciastom, żelkom i innym. 1057 kcal i tak jest okej :) I tak dużo ćwiczyłaś.
OdpowiedzUsuńWidziałam już gdzieś Fitness Blender.
Twoi rodzice jeszcze zobaczą, jak się mylili, że Ty 'nie masz ruchu'.
Dodaję do lików. Trzyymaj się :D
Nie było notek bo wszystkie skasowałam i utworzyłam nowy blog. Teraz już notka się pojawiła i będe pisać regularnie :)
OdpowiedzUsuńFajnie ,że opanowałaś napad, a jeszcze lepiej byłoby gdybyś opanowała chęć zjedzenia pizzy i rzeczy z mc donalda ;) Wyciągnij wnioski i na przyszłość nie popełniaj tych błędów ;)
powodzenia :)
Same niezdrowe rzeczy w sumie, pizza, frytki...
OdpowiedzUsuńAle podziwiam za ćwiczenia, mnie by się nie chciało totalnie... ; /
Powodzenia ! *.*
ładne bilanse :) no ja nie licze kcal, bo nie na tym polega moja dieta :) a co do ćwiczeń to ja ćwicze, ale nie pisze o tym, staram sie codziennie choc troche ruszyc dupę ;) bo widze zmiany i humor tez lepszy :) sie ma.
OdpowiedzUsuń3maj sie :*
bilansiki malutkie i do tego ćwiczenia, także osiągnięcie celu coraz bliżej :) trzymaj tak dalej :* a rodzicami się nie przejmuj skup się na sobie
OdpowiedzUsuńja ze swojej strny mogę ci polecić ćwiczenia z mel b, tiffanny, fittappy i wielu wielu innych instruktorów, możesz zobaczyć także na fanpejdź tips for women, gdzie dziewczyna układa tygodniowe, dwutygodniowe a nawet dłuższe plany ćwiczeń, pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuń