14.02 Chwilowa załamka i powrót do walki

Chciałam ominąć ten dzień. Potraktować go jak jeden z wielu. I po prostu go przeżyć. Ale te pary, które były wszędzie. Musiałam to oglądać cały dzień w szkole i do domu wracać pieszo, gdzie też po drodze znalazłam ich całe mnóstwo. Zazdrościłam nawet tym dziewczynom, które chodziły po mieście w grupkach. Takie zebranie singielek. A ja? Ja nawet nie mam do kogo się przyczepić. Nawet jednej takiej osoby nie mam, komu mogłabym się wyżalić, wypłakać. Tylko Wy tu jesteście i przesyłacie mi literki wystukane na klawiaturze, które tworzą wyrazy często tak piękne, wspierające i pomocne, że tylko dzięki nim chce mi się wstawać codziennie. Jesteście jedynymi przyjaciółkami, jakie mi zostały. Dziękuję :*

Nawet moja mama mnie dzisiaj dołowała dopytując, czy dostałam jakąś kartkę, albo czy jakąś komuś dałam. Ze śmiechem odpowiedziałam nie, ale w sercu chciałam się schować głęboko w lesie, gdzie mnie nikt nie znajdzie i się rozpłakać. Ale ja jak tego potrzebuję to nie umiem się rozpłakać. Może dzisiaj przy wieczornym seansie filmowym.

Już wczoraj po głowie chodziły mi tego typu myśli. W sumie ciężko mi się przyznać, ale jest taki jeden, który chodzi mi po głowie, ale to jest głupie, bo ja ani nie jestem w jego typie, ani nie ma żadnego powodu, czemu miałoby między nami zaiskrzyć. I potem zdałam sobie sprawę, że takie myśli mam tylko dlatego, że on jest dla mnie miły. Od razu za dużo sobie pomyślałam, a potem załamałam się dochodząc do wniosku, że już zawsze będę sama. Na pocieszenie nawet zjadłam wczoraj 1 cukierek i 1 mini batonik, a dzisiaj 1 piwo i garść żelków. I najgorsze jest to, że jadłam, potem chwila zawieszki i doszłam do wniosku, że to nie poprawiło mojego humoru i odłożyłam to wszystko i poszłam posiedzieć przed komputerem. 0 wyrzutów sumienia, 0 jakiegokolwiek poczucia, że przydałoby się to spalić jak już zjadłam.

Ale jutro sobota. Muszę wziąć się w garść. Będzie dobrze :) W końcu się wyśpię, na śniadanie jutro moja ulubiona jajecznica, a do tego filmy przerywane ćwiczeniami. I wszystko co muszę zrobić robię dzisiaj, żeby mieć jutro wolne. Tylko chwilę znalazłam, żeby móc do Was napisać, bo jeszcze chciałam lekcje odrobić i posprzątać. A odwiedzę Was później - dzisiaj późniejszym wieczorem, albo jutro rano.

Będzie dobrze! Przecież jestem silna. Nie poddam się. Nie teraz. To jest ten moment kiedy mogę tego dokonać. Mogę spełnić swoje marzenie, uzyskać pewność siebie i tylko tą drogą cokolwiek osiągnę w moim życiu. Będę walczyć do samego końca. Niedługo będę dumna z mojej sylwetki! <3

Bilansu nie piszę dzisiejszego, ani wczorajszego, bo nie za bardzo mam czas, a poza tymi wyżej wymienionymi nie było tak źle :)



7 komentarzy:

  1. My zawsze będziemy z Tobą <3 Jeśli chodzi o miłość, to nie martw się ona przyjdzie, na pewno już gdzieś się czai, nawet nie dostrzeżesz kiedy trafi Cię strzała Amora :D I super że się nie poddajesz :* Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. My single jakoś musimy przetrwać ten komercyjny dzień.
    Trzymaj się kochana!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm mnie gdzieś w grudniu dobiła babcia. "Masz ty jakiegoś tam kolege, chłopaka? " - "niee" -"pf to coś słabo sie starasz już w tym wieku powinnaś mieć a nie sama siedzisz"
    Taaak bardzo pocieszające -,-
    Jasne że sie nie poddawaj! Wierze w ciebie ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja olałam te całe walentynki. Dla mnie dzień jak codzień. Rok temu miałam chłopaka a i tak siedziałam wtedy sama w domu... Podoba mi się zdanie ,że będziesz walczyć do samego końca. Tak trzymaj :) co z tego ,że raz czy dwa czy 10 razy nie wyszło. Wkońcu nadejdzie ten dzień ,że wszystko się ułoży :) Tylko się nie poddawaj.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem z Ciebie dumna! Ja, kiedy zacznę jeść zakazane rzeczy, nie mogę przestać.
    Trzymaj się!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Walentynki... taki drażliwy temat. Dla par słodko i w ogóle, a single muszą obchodzić się smakiem... Drobna przyjemność w postaci słodyczy nie zaszkodzi, szczególnie, że był powód, żeby sobie na to pozwolić. Gratuluję, że potrafisz się tak kontrolować.
    Co do chłopaka... Każdy to inaczej postrzega. Szczerze mówiąc, ja trochę boję się miłości... To piękna sprawa, naprawdę. Tylko, jeśli coś nie wychodzi, przynosi wiele cierpienia. Chyba nic tak nie wpływa na życie człowieka jak zakochanie... Bywa szalenie motywujące, jak i podcinające skrzydła. Ja się niestety w coś zaplątałam i... Nie wiem, czy bym to powtórzyła. Tak w ogóle, to wysłałam Ci mailem to, o co prosiłaś, ale nie oczekuj nic rewelacyjnego :< W każdym razie, radzę uważać na własne reakcje z tym chłopakiem. To piękne, gdyby coś wyszło, byłoby cudownie. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ty też jesteś naszą przyjaciółką:) trzymaj się chudziutko ♡

    OdpowiedzUsuń