17.02 Zaczynam aktywnie

Jestem w szoku, że mimo niewyspania i zabiegania mam tyle energii. Mam nadzieję, że to nie jest tylko chwilowe. Obym tak miała już do wakacji, albo i dłużej.

Śniegu już całkowicie u mnie nie ma. Nawet trawa jest już sucha i błot tyle nie ma. Tylko jeziora zamarznięte, ale ważne, że idąc miastem czuję nadchodzącą wiosnę. Było mi to bardzo potrzebne :) Oby tylko to się nie popsuło. Do tego dzisiejszy dzień zaczęłam od ćwiczeń. Planuję co rano robić jakieś takie śladowe ilości podstawowych ćwiczeń. Właśnie skończyłam pierwszy dzień z 30 day shred i jestem zadowolona. Wycisk jest, bo to dopiero początki, a ja jeszcze nie używałam ciężarków, bo nie mogłam nic podobnego w domu znaleźć co by się nadało. Może za kilka dni coś odpowiedniego znajdę. Jeszcze chciałam iść na spacer z psem i zrobić Miley Cyrus Sexy Legs Workout. Słyszałam, że po tym niektóre dziewczyny miały niezłe zakwasy mięśni wewnętrznych ud. Może pomoże na moje straszne i przerażające uda. W spodniach ujdzie, ale żebym mogła latem spokojnie strój kąpielowy założyć muszę się pomęczyć.

Wpadłam przypadkiem dzisiaj na link strony, gdzie od 24h leci non stop piosenka Happy Pharella Williamsa. Normalnie nie myślałam o tej piosence jak o czymś niezwykłym, ale dzisiaj jak tak jej słucham to od razu chce mi się tańczyć. W sumie podczas pisania całego tego posta chyboczę się na krześle w rytm muzyki :D Spróbujcie same! http://24hoursofhappy.com/ Można przesunąć sobie za kropkę na żółtym zegarze i oglądać od czasu, jak na filmikach jest jeszcze ciemno ;p W takim wydaniu z tancerzami w tle, którzy często motywują do ruchu, od razu poprawia się humor. Takie to pozytywne ;p

Założyłam w kalendarzu nieużywanym, który dostała moja mama, a go nie używa, dziennik treningów i bilansów. Podoba mi się ta idea :) Pierwszy dzień uzupełnię dzisiaj. I w ten weekend będę sama w domu z bratem. Coś czuję, że wykorzystując wolne będę jednego dnia rozwieszać wszędzie teksty z motywacjami i zdjęcia, a w kolejny dzień zrobię sobie pierwszy w życiu cały dzień aktywności fizycznej.

Zostało mi 10 tygodni do praktyk i potem jeszcze 9 do wakacji. Nie mogę zmarnować tego czasu. Zmarnowałam już sobie czas, gdy byłam młodą nastolatką. Teraz zostało mi walczyć o chociaż ten ostatni rok z jedynką na początku wieku (19 urodziny mam w listopadzie tego roku), który musi być idealny. Jak wtedy nie będę mogła szaleć, to już nigdy. Trzymajcie kciuki, żeby moja motywacja była już zawsze na tym poziomie co dzisiaj :)

Buziaczki kochane!! :*

PONIEDZIAŁEK
Zjedzone: 1496 kcal
Spalone: 1688 kcal (liczyłam wszystko co dzisiaj robiłam oprócz "utrzymywania czynności życiowych", które podobno palą mnóstwo kcal, ale nie wiem jak je policzyć)
Razem: -192 kcal

Te wyliczenia raczej tyczą się początku kalendarzowego lata, ale mnie bardziej motywują wakacje :D


11 komentarzy:

  1. Ja też mam dziś mnóstwo sił:D czyżby wiosna tak na nas działała? :)
    Kalendarz to świetna sprawa, takie zapiski doskonale ułatwiają planowanie itp:)
    Piękne bilanse :) i nawet wyszłaś na minus, super :D

    OdpowiedzUsuń
  2. cieszę się że zaczęłaś shred, to bardzo fajne ćwiczenia, z czasem staną się tak łatwe ze będziesz je wykonywała z nieskrywaną radością :)
    2level jest trochę gorszy i narazie siedzę przed filmikiem i siedzę i nie mogę się zabrać za niego i do tego jestem mega chora i mam gorączkę, będę musiała chyba przesunąć 2level aż poczuję się lepiej, ale nie wiem czy to bedzie fair :(

    jesteś świetna kobieto, super Ci idzie, aż przeczytałam sobie 2x notkę :)

    ps.moja przyjaciółka uwielbia tę piosenkę. to chyba piosenka szczęśliwych ludzi, bo ja jej nie zdzierżę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też kiedy zobaczyłam że pogoda sie poprawia dostałam zastrzyk pozytywnej energii :)
    Super że zaczęłaś ćwiczyć, gwarantuje, że już niedługo to pokochasz :D
    Super ci idzie, trzymaj się ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ślicznie sobie radzisz ;*** Oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nieraz jak jestem niewyspana to mam energie,a raz nie ;D
    Powodzenia i zapraszam do mnie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jaki pozytywny post :) Świetnie Ci idzie, masz dużo motywacji, aż bije nią od Ciebie :D W wakacje na pewno już śmiało pokażesz się w stroju kąpielowym :) Buziaki ;*

    OdpowiedzUsuń
  7. 125 dni do lata? to jakby tak chudnac na tydzien 1 kilogram to do lata spokojnie zdrowo mozna schudnac 17 kilogramów :D

    Olciuk

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetnie Ci idzie kochana :) oby tak dalej :) trzymaj się ♡

    OdpowiedzUsuń
  9. Aktywność to podstawa ;) Wychodzenie gdzieś w kostiumie kompielowym jest moją traumą... Nie znoszę tego. Może, jeśli uda mi się utrzymać dietę i zacznę solidnie ćwiczyć (motywujesz mnie szalenie :P) to w tym roku nie będzie aż tak źle...
    Co do Twojego dzisiejszego bilansu - pięknie!!! Trzymaj się ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. hej, jak masz jakies sparwdzone cwiczenia na pupe to mozesz podac linka :* bede wdzieczna :*
    olciuk

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak tu się zmieniło... Widzę że jesz zdrowo i ćwiczysz.. Trzymaj tak dalej i na 10000% schudniesz a w wakacje będziesz najlepszą laską na plaży
    Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń