Od dawna wyobrażałam sobie moją przyszłość jako coś, co da się zaplanować jeśli się postaram i wtedy wszystko będzie idealne. Chciałam skończyć szkołę będąc chudą. O to walczę. Gdzieś w środku mnie siedzi głos, który mówi mi, że teraz jestem fit, żeby mieć mięśnie i nie mieć wiszącej skóry tylko po to, by później wrócić do any, bo z mięśni się łatwiej chudnie i nie będę miała problemu ze skórą. Udaję sama przed sobą, że chcę tego, żeby być zdrowa. A tak na prawdę męczy mnie każdy ruch, który robię by spalić kalorie. Nie powinno tak być. Po szkole poszłabym na takie studia, które zapewnią mi pracę i przeprowadzę się do mieszkania, które wyczyszczę po swojemu na połysk, chodząc na imprezy do klubów znajdę sobie faceta i po studiach 5-10 lat popracuję, a potem wezmę sobie kredyt na własny dom i będę szczęśliwa. To byłoby łatwe. Jednak nie prawdziwe. Nareszcie to do mnie dotarło, że nie dam rady zaplanować wszystkiego, a ciągnąc całe życie na wymówkach, żeby tylko utrzymać chorobę przy sobie, to nie jest dobry pomysł na życie. Zrozumiałam to, ale nie jestem jeszcze w stanie zmienić swojego myślenia. Nie umiem się pogodzić z tym, że nie zawsze będę siedziała w ciepłym domu, gdzie czasu wolnego będę miała mnóstwo oraz kasy wystarczy na wszystkie moje zachcianki.
Dostałam propozycję od dyrektora mojego technikum wyjazdu po szkole (po maturze i egzaminie zawodowym) do Anglii na staż w ramach jakiegoś projektu. Na 2, 6 lub 12 miesięcy. Nocleg i wyżywienie są refundowane z Unii. Nie wiem czy chcę jechać. Niby chcę, bo to wielka szansa dla mnie na dobrą przyszłość, a z innej nie chcę. A może chcę, ale się boję po prostu? Byłam w ogromnym szoku, że moi rodzice nie robili problemu z tego, że miałabym tak po prostu wyjechać tak daleko. Na praktyki w to samo miejsce zabronili mi pojechać. Jeszcze teraz nie wierzę, że wszyscy z rodziny mówią, że powinnam skorzystać z tej okazji. Po raz pierwszy jak to nazywają muszę podjąć tak ważną życiową decyzję. Jest też w tym taki problem, że jeśli pojadę to nie wiem na jaki termin się zdecydować. 6 w ogóle mi nie odpowiada. Mogę wyjechać na 2 miesiące (w wakacje) i potem wrócić do Polski na studia. A mogę też wyjechać na 12 miesięcy i na studia pójść za rok. 2 miesiące to bezpieczna oferta, ale gdybym tam została, to potem muszę sama zadbać o to, by mieć co jeść i gdzie spać. A 12 jest ryzykowna, bo jeśli mi się trafi psychiczny pracodawca, to się nie wywinę, bo będę musiała karnie zapłacić mnóstwo kasy. Ale w zamian pobyt jest dłużej finansowany z kieszeni szkoły. Co byście zrobiły na moim miejscu?
Ze szkołą idzie mi o dziwo ok. Nawet te przedmioty, które sprawiały mi problemy są dla mnie teraz jakby łatwiejsze. Stoję przed trudnym wyborem przedmiotów, które będę zdawać na maturze.Ale oceny mam dobre. Nie mam na co narzekać :) Gorzej jest z dietą. Nie ćwiczyłam, chociaż powinnam. Nie wysypiałam się i zazwyczaj czas, który zaplanowany miałam na ćwiczenia poświęcałam drzemce na kanapie w salonie. Jeszcze do tego w ten weekend nie będę mogła odpocząć, bo dzisiaj będą u mnie goście (urodziny mojego brata) i tona jedzenia, które mnie przeraża tym bardziej po wczorajszym wieczornym napadzie. Moja mama się stara mi pomóc i robi tyle ile się tylko da, żebym mogła jeść coś zdrowego dzisiaj. Gotowane mięso, sałatki. Jestem jej wdzięczna, że się stara, bo kiedyś nie było między nami tak dobrego kontaktu :) Problemem jest też niedziela, bo podobno jedziemy na zakupy, co oznacza nowe słodycze do omijania. Nie będzie łatwo.
Trzymajcie za mnie kciuki dzisiaj, proszę! :*
Powodzenia kochane! Wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet! :*


ja bym skorzystała z Twojej okazji :) a na jaki czas masz jechac musisz już podejmować? moglabys na te 2 miesiące a jak sie nie spodoba to wrocic a jak sie spodoba to zostac :) poza tym studia nie zając nie uciekną, a pomysl sobie jak bedzie to fajnie na cv wygladac - praktyki w Angli :D no mega, kto ma taką szanse? i jezyk sobie podszkolisz lepiej, no i doswiadczenie, i to ze sama to jakas tam szkola zycia, ja bym sie nie zastanawiala, mloda jestes cale zycie przed toba, z moze tam poznasz kogos zakochasz sie i wcale nie wrocisz tutaj.. na te smieci w polsce ;) kto wie :)
OdpowiedzUsuńOlciuk
osobiscie bałabym się wyjechać, ale to faktycznie duża szansa. ja chyba jednak nie skorzystałabym... nie wiem.
OdpowiedzUsuńżyczę ci dużo siły abyś przetrwała najblizsze dni :)
cieszę sie że dołaczyłam do twoich linków, będę cię wsperać. nie ma to jak wzajemne wsparcie:)
mała prosba - zmień moje imię aby było napisane przez małe i
:-)
Ja na twoim miejscu bym pojechała! Płaci unia a ty masz niesamowitą szanse :) Po stażu w anglii mogłabyś dostać tam dobrą prace a wiadomo że tam wszystko jest lepiej płatne :)
OdpowiedzUsuńFajnie, że mama wspiera cie w odchudzaniu :)
Trzymaj się ;*
Masz rację, że wszystkiego nie da się zaplanować, ale wiesz... plany są dobre, podobno ;)
OdpowiedzUsuńCo do wyjazdu.. Sama nie wiem. Jeśli dobrze znasz język to spokojnie możesz wyjechać na dwa miesiące. Ja natomiast bałabym się wyjechać na dłużej. Niczego nie możemy być pewni a jak rzeczywiście trafisz tam na kogoś "psychicznego" to będziesz miała przechlapane. Musisz sobie spokojnie przemyśleć sama wszystkie "za" i "przeciw" i podjąć jedyną słuszną według Ciebie decyzję. My za Ciebie tego niestety nie jesteśmy w stanie zrobić.
Trzymaj się *.*
Jedź i się nie zastanawiaj. Anglia to wspaniałe miejsce, zupełnie inni ludzie niż w Polsce. Zupełnie inna atmosfera. Tam ludzie chodzą w piżamie na mieście i nikt nie zwraca na to uwagi. Jedź , przeżyj przygodę swojego życia :)
OdpowiedzUsuńMoja rada - jedź. Choćby na te dwa miesiące, jeśli boisz się zostać dłużej. To dla Ciebie spora szansa. Trzymam kciuki.
OdpowiedzUsuń:*
Aaaaah! Tydzień mnie nie było, a czuję się jakbym opuściła was na wieki. Nie bardzo wiem co u ciebie się dzieję, ale po tej notce wydaje mi się, że wszystko okej. Jesz :) więc ogromny plus. Super, że rodzina cię wspiera. To bardzo ważne i podnosi na duchu :)
OdpowiedzUsuńCo do wyjazdu, super sprawa. Ja bym na twoim miejscu pojechała na 2 miesiące bo tak jak mówisz to bezpieczne wyjście ;)
Trzymaj się kochana ;***
Ja też radzę, by jechać. To Twoja decyzja, jednak... czy to nie jest faktycznie tak, że to strach Cię blokuje? To naturalne, że boimy się nowości, ale ryzykować często warto, a w tym przypadku to na pewno nie zaszkodzi. Tym więcej, że nie wyjeżdżasz przecież na całą wieczność. A z dietą, no cóż, bywa różnie, życzę Ci powodzenia <3 Stay Strong kochana ;*
OdpowiedzUsuńSzansa rzeczywiście niezwykła, nie każdy zasługuje na staż :) Na Twoim miejscu skorzystałabym z okazji, co prawda na 12 miesięcy chyba bym nie chciała, zostawiać wszystko na tak długo, no i fakt, że coś może Ci się tam nie spodobać, bo różnie bywa,a wtedy nie będzie odwrotu. Ale decyzja należy do Ciebie :) Fajnie, że dogadujesz się z mamą w sprawie posiłków, to wielkie ułatwienie, bo zjeść obiad tłusty, a zdrowy to ogromna różnica :) Trzymaj się buziaki ;*
OdpowiedzUsuń